Ceny złota wzrosły wczoraj w Nowym Jorku najbardziej od prawie dwóch tygodni. Bezpośrednią przyczyną tak znacznej zwyżki był spadek kursu dolara do poziomu najniższego od miesiąca. Tani dolar sprawia, że złoto staje się tańsze dla posiadaczy innych walut, a wtedy rośnie ich popyt na ten kruszec.
Dolar stracił zaś wobec euro w wyniku obaw, że droga ropa naftowa spowoduje spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego w Stanach Zjednoczonych. A może się tak stać, gdyż Ameryka do ogrzewania używa przede wszystkim oleju opałowego. Gdy ceny ropy, a w konsekwencji również produktów naftowych, są wysokie, Amerykanie więcej myślą o oszczędzaniu niż o wydawaniu pieniędzy. Wydatki konsumpcyjne generują zaś ponad dwie trzecie produktu krajowego brutto Stanów Zjednoczonych. W tym roku ropa zdrożała już o 48%.
W Londynie wczorajszy wzrost cen złota był bardziej umiarkowany. Panowało tam bowiem przekonanie, że Fed w listopadzie lub grudniu podniesie jeszcze raz stopy procentowe i w rezultacie pod koniec roku zrównają się one ze stopami obowiązującymi w strefie euro. A to umocni kurs dolara i zwiększy popyt na amerykańskie obligacje. Zmniejszy natomiast zainteresowanie inwestorów złotem.
Kontrakty terminowe na złoto z dostawą w grudniu na nowojorskim rynku Comex zdrożały wczoraj o 3,4 USD, 0,8%, do 412,4 USD za uncję. Uncja złota z natychmiastową dostawą zdrożała w Londynie o 15 centów, do 407,55 USD.