Do "dziesiątki" reformatorów trafiliśmy dzięki przeprowadzonym w ub.r. liberalizacjom prawa upadłościowego i kodeksu pracy. Bank docenił też wprowadzenie ułatwień w zakładaniu nowych przedsiębiorstw. Nadal jednak nie ma Polski na liście 20 najbardziej liberalnych gospodarek publikowanej przez BŚ. Według jego ekspertów, działalność gospodarcza jest w naszym kraju przeregulowana. - Zbyt często polski przedsiębiorca musi uzyskiwać pozwolenia czy decyzje - tłumaczy Simeon Djankov, współautor raportu.

Bank sugeruje, aby, na wzór wielu krajów zachodnich, zrezygnować z sądowej rejestracji nieruchomości. Wydłuża ona cały proces rejestracyjny przeciętnie do 204 dni. Polska bije rekordy długości procedur również przy sądowej egzekucji zobowiązań kontraktowych. Aby wywalczyć należne prawa, krajowe firmy potrzebują średnio aż 1000 dni.

Eksperci BŚ dowodzą, że rozwojowi biznesu w Polsce szkodzą dodatkowo wysokie zabezpieczenia wymagane przez banki. - Obostrzenia polityki kredytowej to bariera zwłaszcza dla firm średnich - tłumaczy S. Djankov.

Postulat redukcji zabezpieczeń budzi jednak wątpliwości polskich ekonomistów. - Są w Polsce sektory, wobec których banki powinny zachować szczególną ostrożność - uważa Ryszard Petru, główny ekonomista Banku Przemysłowo-Handlowego. Inną propozycją BŚ jest zmniejszenie wymogów kapitałowych przy tworzeniu spółek.

Na liście największych "reformatorów", znalazły się - oprócz Polski - także inne kraje regionu: Słowacja (zaliczana razem z Kolumbią do krajów, gdzie reformy gospodarcze zaszły najdalej) i Litwa. - Akcesja 10 nowych państw spowodowała presję konkurencyjną i korzystne reformy zarówno starych, jak i nowych członków Unii Europejskiej - mówi S. Djankov. Wśród dziesiątki "reformatorów" są też Finlandia, Belgia, Portugalia i Hiszpania. Badaniem BŚ objął 145 gospodarek.