Philips, który jest również największym europejskim producentem telewizorów, spodziewa się, że w III kwartale wartość sprzedaży wytwarzanych przez niego półprzewodników, w ujęciu dolarowym, nie zmieni się. W poprzedniej prognozie, z lipca, firma spodziewała się zwyżki o 4%. Holenderska firma to jeden z czołowych producentów półprzewodników w Europie. Podzespoły produkowane przez nią wykorzystywane są m.in. w telefonach komórkowych Nokii i w mercedesach produkowanych przez DaimlerChryslera. Jeśli chodzi o cały rok, to holenderska spółka spodziewa się 26-proc. wzrostu rynku półprzewodników, natomiast w 2005 r. zwyżka będzie już prawdopodobnie "jednocyfrowa".

Branża jest bardzo istotna dla całej światowej gospodarki. Koniunktura wśród producentów półprzewodników obrazuje bowiem, jaka jest sytuacja w wielu sektorach. Półprzewodniki wykorzystywane są nie tylko w branży informatycznej, czy telekomunikacyjnej, ale również w motoryzacji, przemyśle lotniczym itd.

Poza Philipsem, w ostatnim czasie niepokojące prognozy przedstawili też inni producenci półprzewodników. Intel, największy światowy wytwórca mikroprocesorów, obniżył 2 września prognozę sprzedaży i zysku. Z kolei inny potentat z USA - Texas Instruments - 6 dni później podał, że osiągnie w bieżącym kwartale sprzedaż w wysokości 3,1 mld USD, podczas gdy w lipcu mówił o 3,44 mld USD.

Koniunkturę w branży półprzewodników najlepiej obrazuje U.S. Philadelphia Semiconductor Index. Wskaźnik ten od początku roku stracił aż 23%. Akcje Philipsa staniały w tym okresie o 18%, choć w piątek, pomimo obniżki prognozy, ich kurs zwyżkował o ponad 1%.