Po kilkudniowym okresie spadków kursu kontraktów na WIG20, pierwsza sesja nowego tygodnia przyniosła uspokojenie nastrojów. Wprawdzie początek notowań (szczególnie na rynku kasowym) nie zapowiadał się zbyt dobrze, to jednak w dalszej części sesji stronie popytowej udało się osiągnąć niewielką przewagę. Mimo że aktywność inwestorów wyraźnie zmalała, to jednak wyhamowanie spadków przy ostatnim nawarstwieniu negatywnych informacji powinno być pozytywnie odebrane przez posiadaczy długich pozycji. Końcówka sesji nie przyniosła większych zmian i ostatecznie kurs najbardziej popularnych kontraktów zamknął dzień niewielkim wzrostem.

Z technicznego punktu widzenia ubiegłotygodniowe spadki interpretować należy jako korektę wcześniejszej fali wzrostowej. Wprawdzie wsparcie wyznaczone przez średnią kroczącą SK-15 nie spełniło swojej roli, to jednak nie należy jeszcze wpadać w panikę. Najistotniejszą barierą popytową z punktu widzenia trendu wzrostowego jest poziom 1740 pkt wyznaczony przez górny zakres kilkumiesięcznej konsolidacji. Dopiero przełamanie tej bariery oznaczałoby załamanie tworzącego się trendu wzrostowego.

Wskaźniki technicznie solidarnie opuściły strefy wykupienia tworząc sobie tym samym potencjał do ewentualnych dalszych wzrostów. W obecnych okolicznościach brakuje jedynie impulsu ze strony byków.

Mimo że otoczenie rynkowe uległo znacznemu pogorszeniu w ostatnim czasie (zamieszanie wokół PKO BP, sytuacja na giełdach zachodnich, wysokie ceny ropy), to jednak wydaje się, że rynek znajdzie w sobie siłę potrzeb-

ną do przełamania kwietniowego szczytu.