Wzrosty cen polskich obligacji, zapoczątkowane blisko 2 tygodnie temu, wydają się zakończone. Rynek wyraźnie jest zmęczony tak szybkim wzrostem, nie mającym przecież odbicia w czynnikach fundamentalnych. Zadziałały głównie wspaniałe umięjętności sprzedażowe ministra Gronickiego. Dlatego dobre dla obligacji informacje ekonomiczne, opublikowane w końcu zeszłego tygodnia, powodowały tylko krótkie zrywy kupujących. Nic więc dziwnego, że w poniedziałek inwestorzy przystąpili do sprzedaży polskich papierów. Ceny wprawdzie dużo nie spadły, ale nastrój wyraźnie inny niż jeszcze tydzień temu.
W tym tygodniu głównym wydarzeniem będzie posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Tym razem, choć większość analityków spodziewa się podwyżki o 25 pb., możliwa wydaje się każda decyzja Rady. Wzrost stóp NBP nawet 50 pb. nie byłby zaskoczeniem, choć jednocześnie trzeba pamiętać, że w zeszłym tygodniu rynek obiegły gołębie wypowiedzi kilku członków RPP. Myślę więc, że do środy będzie dość spokojnie, choć lekkie osłabienie rynku zdziwić nas nie powinno. Wśród kupujących widać wciąż inwestorów krajowych. Pytanie - jak długo? Wczoraj na koniec sesji 2-letnie obligacje OK0806 można było kupić z rentownością 7,31%, pięcioletnie DS0509 - 7,16% dziesięcioletnie DS1013 za zaś 6,78%.