- Myślę, że zarówno Anwil, jak i Tarnów są za tym. Potrzebna jest jednak współpraca i zgoda czterech podmiotów: oprócz spółek niezbędne jest także przyzwolenie ministra skarbu państwa oraz Nafty Polskiej, jako podmiotu sprawującego nadzór właścicielski - powiedział Ryszard Ścigała, prezes Zakładów Azotowych Tarnów. Prezes zaznaczył, że im szybciej zapadną wiążące decyzje, tym lepiej dla całego przedsięwzięcia. Firmy azotowe korzystają teraz z dobrej koniunktury na produkowane przez nie wyroby.
Według prezesa R. Ścigały, wejście Anwilu do tarnowskich zakładów doprowadzi do realizacji niezbędnych inwestycji w najważniejszych działach - segmencie nawozowym i tworzyw konstrukcyjnych. Wariant przewidujący m.in. prywatyzację ZAT w całości z udziałem inwestora branżowego lub finansowego zawiera strategia restrukturyzacji i prywatyzacji sektora Wielkiej Syntezy Chemicznej, ogłoszona w lipcu przez Naftę Polską. - Zakłada ona także możliwość m.in. wniesienia akcji ZAT na podwyższenie kapitału zakładowego Zakładów Azotowych w Puławach. Z punktu widzenia Tarnowa byłoby to nie do przyjęcia - stwierdził prezes Ścigała.
Po ośmiu miesiącach tego roku ZAT miały 696 mln zł przychodów i 43 mln zł zysku netto. Prezes firmy z Tarnowa-Mościc prognozuje, że w tym roku sprzedaż przekroczy 1 mld zł, a zysk brutto wyniesie co najmniej 70 mln zł. Nie ujawnił wielkości zadłużenia spółki. Firma zatrudnia prawie 2,5 tys. osób. Eksport stanowi ponad 60% przychodów.
PAP