W marcu Komisja Europejska orzekła, że gigant z Redmond wykorzystuje pozycję monopolisty na rynku systemów operacyjnych - Windows "napędza" 90% komputerów osobistych na świecie - szkodząc konkurencji w innych segmentach rynku oprogramowania. Nałożyła za to na spółkę grzywnę w rekordowej wysokości 497 mln euro. Ponadto nakazała jej odchudzić system z odtwarzacza multimedialnego Media Player i podzielić się z rywalami informacjami o protokołach komunikacji sieciowej wykorzystywanych w "Okienkach".
We wczoraj rozpoczętym procesie nie chodzi o pieniądze, bo te Microsoft już wpłacił. Firma chce natomiast, żeby sędziowie nakazali wstrzymanie wykonania drugiej części kary - do momentu aż zostanie rozpatrzona apelacja od wyroku Komisji, co może zająć nawet kilka lat. Microsoft argumentował wczoraj, że wykonanie werdyktu spowodowałoby "nieodwracalne szkody", których nie da się łatwo naprawić, jeśli okaże się, że spółka apelację wygra. - Decyzja Komisji prowadzi do permanentnych zmian strukturalnych w branży - mówił przed Sądem Pierwszej Instancji Ian Forrester, prawnik korporacji. - Komisja przyznała, że ustanawia precedens. Im bardziej nadzwyczajny precedens, tym więcej powodów do ostrożności - dodał, sugerując, że najwłaściwsze będzie wstrzymanie wykonania wyroku.
Świadkowie powołani przez Microsoft argumentowali, że rynek małych serwerów (za takie mogą służyć niektóre wersje Windowsa) może się z powodzeniem rozwijać bez ujawniania przez spółkę szczegółów technologii sieciowych. Ekonomista David Evans z LECG Europe przypominał prognozy firmy badawczej IDC, mówiące, że w 2008 r. jedna piąta rynku takich systemów na-leżeć będzie do darmowego Linuksa, obecnie mającego w nim 9-proc. udział.
Dzisiaj w Luksemburgu dalsza część przesłuchań.
Bloomberg