Rząd uchwalił nowy projekt ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym gmin warunkowo. Dokument trafi pod obrady Sejmu dopiero wtedy, gdy opinię na jego temat wydadzą samorządowcy. W piątek Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego (KWRiST) zdecydowała, że będzie jeszcze korygować propozycję rządu. Samorządowcom nie spodobało się, że obecne studia urbanistyczne - będące jedynie zapisem "wizji" planistycznej gminy - staną się na mocy nowej ustawy obowiązującymi planami przeznaczenia terenów. W ten sposób rząd chciał poradzić sobie z problemem braku planów zagospodarowania (istnieją tylko dla 10% powierzchni kraju). Na zmiany czekali też inwestorzy, którzy bez tych dokumentów nie mogą być pewni przyszłości własnych terenów.
Plany mają jednak rangę prawa miejscowego. Oznacza to, że właściciele działek mogą żądać odszkodowań, gdyby władze gminy zmieniły ich przeznaczenie i zakazały budowy. Sam Poznań szacuje koszty z tym związane na 2 mld zł. Ustawodawca nie wskazał jednak, skąd gminy wezmą na to pieniądze.
Przedstawiciele samorządu proponują więc, aby plany przeznaczenia nie miały rangi prawa miejscowego. - Rozwiązuje to problem odszkodowań - tłumaczy Andrzej Porawski, sekretarz KWRiST. Takiemu "rozwodnieniu" ustawy sprzeciwia się jednak resort gospodarki. - W ten sposób wracamy do modelu, w którym inwestor zależy od widzimisię urzędnika - argumentuje wiceminister Irena Herbst. Eksperci wskazują, że brak odpowiedzialności finansowej powodował, że gminy mogły do tej pory blokować budowę na gruntach, dla których nie uchwaliły planów zagospodarowania. Dlatego też urzędnikom nie zależało na tworzeniu nowych planów.