Przez większą część mijającego tygodnia WIG20 znajdował się w trendzie wzrostowym. Wzrost ten zniwelował około 2/3 poprzedzającego go spadku. W miarę upływu czasu dynamika zwyżki zmniejszała się. W ciągu dwóch pierwszych dni powstały dwa długie białe korpusy z małymi knotami. Później było już gorzej.
Osłabienie może być wynikiem oddziaływania strefy oporu utworzonej przez górną połowę tygodniowej czarnej świecy z poprzedniego tygodnia. W najkrótszej perspektywie czasowej osłabienie to zapowiada spadek i być może testowanie poniedziałkowego dołka na poziomie 1767 pkt. stanowiącego najbliższe wsparcie. Takie oscylacje w stosunkowo wąskim przedziale mogą z czasem doprowadzić do powstania bazy dla kolejnego wzrostu i ataku na szczyt sprzed dwóch tygodni (1840 pkt.).
Dalsze wzrosty mogą być jednak trudne ze względu na przełamanie linii trendu wzrostowego, które nastąpiło w poprzednią środę. Linia ta obejmowała cały wzrost począwszy od połowy sierpnia i przechodziła przez trzy punkty zwrotne. Poza tym powyżej 1840 pkt znajdują się dwie inne bariery wyznaczone przez górną połowę długiej czarnej świecy z kwietnia oraz przez kwietniowy szczyt.
Nie znaczy to, że kontynuacja hossy i trwałe pokonanie barier jest niemożliwe. Na razie jednak nie obstawiałbym tego wariantu, przynajmniej dopóki nie powstanie wystarczająco obszerna baza. Przełamanie ważnej linii trendu wzrostowego może być wstępem do powstania dużej formacji wierzchołkowej być może nawet wieńczącej całą hossę. Do tego potrzebny byłby dalszy wzrost oraz nieudany test wspomnianych wcześniej oporów. Mogłoby to doprowadzić do powstania podwójnego szczytu (obejmującego wierzchołek z kwietnia lub z 17 września) oraz negatywnych dywergencji na oscylatorach. Inny wariant to szybki powrót do trendu spadkowego rozpoczętego w połowie września. W takim przypadku jednak nie powstałaby żadna formacja wierzchołkowa ani dywergencje. Skutecznym wsparciem mógłby okazać się stosunkowo bliski poziom 1735 pkt. wyznaczony przez szczyt z końca czerwca.