- Mienie, które rząd powinien przekazać Zabużanom, było "prawnie" niedostępne - uważa Jacek Jezierski, wiceprezes NIK. Najpierw starostowie i wojewodowie nie wydawali zaświadczeń osobom przesiedlonym po II wojnie światowej wskazującym, że należy się im rekompensata za utracone na wschodzie majątki. Jeżeli nawet Zabużanie dostali stosowne potwierdzenie, to Agencja Nieruchomości Rolnej, Agencja Mienia Wojskowego i Lasy Państwowe nie oferowały im żadnych nieruchomości. W skontrolowanym na przełomie 2003 i 2004 roku przez Izbę województwie dolnośląskim na 17 tys. wniosków o rekompensatę rozpatrzonych było 850. Do Zabużan trafiło jedynie 56 nieruchomości.
- Mamy do czynienia z korupcyjnym systemem, ponieważ urzędnicy decydują o przyznaniu praw na podstawie niekompletnych wniosków - powiedział J. Jezierski. NIK wskazał też, że na skutek powszechnych trudności z uzyskaniem majątku utworzył się nielegalny rynek wtórnego obrotu zaświadczeniami zabużan.