Ostatnio często się zdarza, że notowania na GPW odstają od giełd zagranicznych. Niestety, tym razem odbiegały na minus. Chociaż indeksy na Węgrzech i w Pradze ustanawiały nowe szczyty hossy, WIG20 zakończył dzień praktycznie na zero. Wygląda na to, że inwestorzy przestraszyli się kwietniowego szczytu indeksu. Pytanie tylko, czy oznacza to początek korekty, czy może byki zbierają właśnie siły przed atakiem na tegoroczne maksimum. Do działania mogła zniechęcać perspektywa dzisiejszej publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy, które często wywołują nerwowość na światowych giełdach. Dość dobra końcówka sesji - podobnie jak w środę - sugeruje jednak, że kupujący nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

Niestety, mocne ostatnio największe spółki wciąż nie zdołały pociągnąć za sobą reszty rynku. Mimo że znowu rosły kursy ulubionych walorów kapitału zagranicznego: KGHM, PKN Orlen, TP i części banków, zabrakło już chętnych na akcje wielu innych spółek z WIG20. Co gorsza, niektóre zaczynają coraz szybciej tracić na wartości. Prawdziwy dramat przeżywa Prokom, którego notowania zanurkowały o 7,7%. Inwestorzy obawiają się najwyraźniej niemiłej niespodzianki w wynikach za III kwartał.