Samoobrona proponowała, aby podatnicy zarabiający powyżej 144 tys. zł rocznie byli obciążeni nową, 50-proc. stawką PIT. Ugrupowanie Andrzeja Leppera chciało podwyższyć kwotę wolną od podatku dla najmniej zarabiających. Dziś wynosi ona ok. 530 zł. Miałaby sięgać 1800 zł.
Referująca propozycję posłanka Renata Rochnowska stwierdziła, że zmiany spowodowałyby w pierwszym roku "nieznaczny" spadek dochodów budżetu, ale w kolejnych latach istotnie wzrosłyby. Diametralnie inną opinię na ten temat mieli przedstawiciele rządu. Z szacunkowych wyliczeń Ministerstwa Finansów wynika, że skutkiem zmian proponowanych przez Samoobronę byłby ubytek budżetowy sięgający 21 mld zł. Propozycja przepadła w głosowaniu.
Podobnie było także z poprawką zgłoszoną przez posła Janusza Lisaka z koła Partii Ludowo-Demokratycznej. Jej celem było zmniejszenie do zera obciążeń podatkowych osób o najniższych dochodach. Poseł chciał to osiągnąć poprzez wprowadzenie degresywnej kwoty wolnej od podatku. W myśl jego propozycji, podatnicy o dochodach miesięcznych do 1,26 tys. zł nie płaciliby podatku dochodowego w ogóle. Osoby osiągające dochody od 1,26 do 1,7 tys. zł byłyby opodatkowane według "stawki rosnącej liniowo" od zera do 19%. Kwoty wolnej od podatku nie mieliby ci, których dochody miesięczne przekraczają 1,7 tys. zł.
Zdaniem Janusza Lisaka, na zmianie skorzystałoby ok. 8 mln podatników. Większy niż dotychczas podatek musiałoby płacić ok. 7,5 mln osób. Skutki budżetowe poseł PLD oszacował na ok. 2 mld zł rocznie. Jego zdaniem, ten ubytek zostałby złagodzony poprzez wzrost wpływów z podatku VAT, które zwiększyłyby się, ponieważ najubożsi zaczęliby więcej konsumować.
- Obawiam się, że utrata dochodów byłaby większa niż deklaruje poseł Lisak - stwierdził wiceminister finansów Jarosław Neneman. Lisak, zapowiedział, że zgłosi propozycję ponownie w czasie drugiego czytania projektu ustawy.