Kurs EUR/PLN nie był w stanie pokonać wsparcia na poziomie 4,30, mimo spadku kursu EUR/USD do 1,2240. To powinno dać do myślenia wszystkim złoty-optymistom. Jednak walka o "twierdzę" 4,30 jeszcze się nie zakończyła. Dopiero zamknięcie poniżej 4,30, generujące transakcje stop-loss, powinno uspokoić wszystkich trzymających długie pozycje w złotym. Wtedy droga do dalszych spadków EUR/PLN będzie otwarta. Natomiast, jeśli kolejne dni nie przyniosą przełamania poziomu 4,30, zniecierpliwieni inwestorzy mogą zagrać w drugą stronę. Przynajmniej krótkoterminowo. Wciąż obstawiam ten pierwszy scenariusz, jednak wielki optymizm rynku i idące za nim "spozycjonowanie" powinno budzić czujność.
Z drugiej strony, potencjał spadkowy złotego przed prywatyzacją PKO BP wydaje się ograniczony. Transza dla inwestorów zagranicznych, nawet po maksymalnej redukcji (czego nie da się wykluczyć, biorąc pod uwagę zainteresowanie) będzie wciąż wynosiła 70 mln akcji, co przy cenie około 20 złotych za akcję daje 1,4 mld złotych. Nie jestem w stanie ocenić ile, ale znakomita większość tej sumy powinna być pozyskana na rynku walutowym. Biorąc pod uwagę horyzont inwestycyjny, nie opłaca się pożyczać złotego pod zakup akcji.