Sesja rozstrzygnęła się już na otwarcie, gdy przeceniona miedź zafundowała rynkom akcji luki bessy. Tak samo jak w zeszłym tygodniu rynek trzymał się bardzo dobrze do czasu zakrycia luki hossy, tak samo teraz należy zakładać, że byki nie powinny wychylać rogów do czasu wyraźnego zakrycia wczorajszych luk bessy. Komentarz jednak poświęcę głównie rynkowi amerykańskiemu, bo niezależnie, jaka będzie końcówka tygodnia, to właśnie środowa sesja w USA ma duży udział w naszej słabości i zostawi chyba największą skazę na obrazie rynku w tym tygodniu. Nie pamiętam już, by indeksy tak systematycznie spadały w momencie, gdy dwie bardzo ważne spółki (Intel, Yahoo) podają pozytywne wyniki poprzedniego wieczora, a przed sesją bykom pomaga kolejny składnik Dow Jones (McDonald's). Zachowanie rynku metali czy ropy niczego tutaj nie tłumaczy.

Warto w tej subiektywnej ocenie poszczególnych informacji wpływających na rynek zobaczyć, jakie nastroje panują zarówno wśród inwestorów, jak i najlepiej poinformowanych o kondycji firm, czyli amerykańskich CEO. Okazuje się, że ponownie mamy do czynienia z wyraźną rozbieżnością opinii obu grup. Najpierw spójrzmy na kontariańsko odbieraną ankietę Investors Intelligence, w której środowy odczyt wskazuje na 54,1% byków i jedynie 23,5% niedźwiedzi. To najbardziej optymistyczna opinia o rynku od przełomu czerwca i lipca (lokalny szczyt). Zupełnie w innym kierunku idą prognozy ponad stu prezesów dużych firm ankietowanych co kwartał. Opublikowane w środę wyniki pokazują drugi z rzędu spadek optymizmu CEO. Odsetek oceniających aktualną sytuację gospodarki jako pozytywną spadł z 70 do 63. Również odsetek oczekujących poprawy w kolejnych sześciu miesiącach obniżył się z 64 do jedynie 55. Kto zna lepiej perspektywy firm - inwestorzy czy prezesi?