Mijający tydzień przyniósł pogorszenie technicznego obrazu WIG20. Na wykresie tygodniowym pojawił się czarny korpus, który wraz z dwiema poprzednimi świecami tworzy negatywną formację gwiazdy wieczornej. Na wykresie dziennym nastąpiło zamknięcie luki hossy w okolicach 1820 pkt stanowiącej ważne wsparcie. Inne negatywne sygnały to dywergencje na RSI i MACD oraz przełamanie linii trendu wzrostowego. Wszystko to świadczy o dużym znaczeniu wierzchołka z 5 października. Razem z wiosennym maksimum tworzy on półroczną formację podwójnego szczytu, która prawdopodobnie wieńczy całą hossę. Linia szyi formacji znajduje się na poziomie majowego dołka (1600 pkt). Jej przełamanie zapowiadałoby spadek do około 1350 pkt. Po drodze znajduje się jeszcze kilka innych wsparć. Najbliższym z nich jest opadająca linia, biegnąca przez dołki z 15 i 27 września oraz z ostatniego czwartku. Razem z linią łączącą dwa ostatnie szczyty tworzy ona rozszerzający się trójkąt. Nieco niżej (około 1735 pkt) znajduje się wsparcie wyznaczone przez dwa szczyty z lata 2003 r. oraz lokalny wierzchołek z końca czerwca 2004 r. W pobliżu tego wsparcia wypada też 50-proc. zniesienie fali wzrostowej trwającej od maja. Zmniejszenie tempa spadku widoczne w ciągu ostatnich dni może być wynikiem oddziaływania właśnie tej bariery. Wynika z tego, że w najbliższej przyszłości czeka nas odbicie znoszące około połowy ostatniego spadku i tym samym sięgające górnej połowy długiej czarnej świecy z ostatniego wtorku (powyżej 1800 pkt.).
Fala wzrostowa rozpoczęta w maju wygląda na "trójkę" według teorii Elliotta. W obecnej sytuacji była to prawdopodobnie fala "B" następująca po wiosennej spadkowej fali "A". Z takiej interpretacji wynikają dwa wnioski: optymistyczny i pesymistyczny. Optymistyczne jest to, że cała korekta rozpoczęta w kwietniu może być falą płaską i zakończyć się już na poziomie majowego dołka (1600 pkt). Gorzej, że obecnie mamy do czynienia z falą "C", a to oznacza że spodziewane spadki powinny być bardzo dynamiczne.