Koniec mijającego tygodnia przyniósł odwrócenie gwałtownego spadku notowań miedzi. Od poprzedniego piątku obniżyły się one o około 13% pod wpływem obaw, że popyt na ten metal w Chinach, gdzie zużywa się go najwięcej na świecie, może być mniejszy, niż dotychczas przewidywano. Potwierdziły to m.in. dane przedstawione przez firmę Bradford Research, zgodnie z którymi od stycznia do sierpnia 2004 r. zużycie miedzi zwiększyło się tam tylko o 4% w porównaniu z 15-proc. wzrostem przed rokiem i 23-proc. dwa lata wcześniej. Do środowej wyprzedaży miedzi w znacznym stopniu przyczyniły się fundusze inwestycyjne, które po ulokowaniu w ten metal pokaźnych kapitałów chciały ograniczyć ewentualne straty.
Podczas piątkowych sesji na giełdach surowcowych spadek cen miedzi został zahamowany i zaczęły one znów rosnąć. Zdaniem niektórych ekspertów, jest to powrót do długotrwałej tendencji zwyżkowej, w wyniku której surowiec ten zdrożał w ciągu minionych dwunastu miesięcy o 42%. Uważają oni, że ponowny wzrost notowań jest uzasadniony ze względu na ustabilizowany popyt w skali światowej oraz trwający wciąż spadek zapasów miedzi. Jej rezerwy, będące w dyspozycji Londyńskiej Giełdy Metali, zmniejszyły się w minionym roku prawie o 84%.
W piątek po południu miedź w kontraktach trzymiesięcznych kosztowała w Londynie 2825 USD za tonę w porównaniu z 2746 USD dzień wcześniej i 3145 USD w końcu poprzedniego tygodnia.