Właściciel sieci sklepów odzieżowych Tatuum prognozował, że w całym 2004 r. zarobi 5 mln zł. Tymczasem już po 9 miesiącach udało się zrealizować plany. W analogicznym okresie 2003 r. zysk netto wyniósł 2,2 mln zł. Przychody narastająco na koniec września zbliżyły się do 90 mln zł. W ubiegłym roku, w tym samym okresie, sprzedaż była prawie o 30 mln niższa. Zarząd spodziewa się, że na koniec roku będzie mieć 100 mln zł obrotów. - To są ostrożne prognozy - tłumaczy Tomasz Podolak, rzecznik prasowy Kan.
Wyniki Kan robią wrażenie tym większe, że wiele konkurencyjnych spółek z branży ma gorsze rezultaty. Ponadto - jak pokazują poprzednie lata - najlepszym okresem dla sektora odzieżowego jest IV kwartał. - Udało nam się sprzedać znaczącą część kolekcji przed największymi obniżkami cen. Dzięki temu marże są wyższe od oczekiwanych - mówi Tomasz Podolak. - Nie bez znaczenia jest także efekt skali. Nasi klienci kupili więcej niż się spodziewaliśmy - dodaje. Jak mówi, dobre wyniki to także zasługa ostrożnej polityki kosztowej.
T. Podolak podkreśla, że Kan skupił się całkowicie na rozwoju marki Tatuum. W ciągu roku zamierza odejść od sprzedaży hurtowej, która do niedawna stanowiła jeszcze około 20% przychodów.
Przedsiębiorstwo rozważa także debiut na giełdzie. Kiedy to się stanie? Decyzje powinny zapaść do pół roku. Zarząd przewiduje na najbliższe lata dwa scenariusze: rozwoju organicznego i przyspieszonego. - Zakładając pierwsze rozwiązanie, możemy otwierać nowe sklepy za środki własne, a także korzystając z kredytów do końca 2006 r. - mówi T. Podolak. Zgodnie z tą strategią, w ciągu roku powstanie kolejnych 10 placówek. Kan teraz ma ich 19 w Polsce i 7 za granicą. - Jeżeli podejmiemy decyzję o przyspieszeniu, środki własne wystarczą do końca przyszłego roku - tłumaczy rzecznik. - W takim wypadku wejście na giełdę będzie realne na początku 2006 r. - dodaje.