Systematyczne wykupywanie papierów MU przez amerykańskiego potentata na londyńskiej giełdzie trwało od wielu miesięcy. Efektem jest niemal 20-proc. udział w kapitale akcyjnym. Aby przejąć władzę w klubie z Manchesteru, musiał dokupić udziałów będących w posiadaniu dwóch największych inwestorów - Irlandczyków J.P. McManusa i Johna Magniera (mają razem 28,89%, formalnie akcje ma ich holding Cubic Expression). Od dawna prowadził z nimi zaawansowane rozmowy, ale nie przekonał ich do swojego pomysłu albo cena za papier była nieatrakcyjna (3 funty). Irlandczycy mogli wziąć za tę transakcję 225 millionów funtów i zarobić na czysto 75 millionów funtów.
Przejęcie tym razem się nie powiodło. Następna próba, zgodnie z brytyjskim prawem, może się odbyć dopiero za pół roku.
Nie lubią go kibice
Glazer (mieszka na Florydzie, ma tam klub futbolu amerykańskiego Tampa Bay Buccaneers) nie zyskał poparcia kibiców MU - blokiem przeciwko niemu występowały wszystkie organizacje fanów zrzeszające mniejszościowych akcjonariuszy. Częste ostatnio były manifestacje kibiców - w tym pod bankiem J.P. Morgan w Londynie (miał udzielić Glazerowi pożyczki na zakup akcji) i giełdą papierów wartościowych - którzy wyrażali swój sprzeciw wobec zamierzeń Amerykanina.
W Manchesterze trwa teraz kampania na rzecz zabezpieczenia klubu przed próbą przejęcia w przyszłości. Być może uda się zbliżyć do MU największych sponsorów - planowana jest wiązana sprzedaż towarów w pakietach "koszulka Nike i akcja MU" oraz "telefon Vodafone i akcja MU". Wpływowe stowarzyszenie kibiców Independent Manchester United Supporters Association chce, aby MU pozwolił im powiększyć pulę akcji klubu z 1,4 do 10,1%. To zmniejszy ryzyko przejęcia i uczyni taki proces bardziej przejrzystym.