Reklama

Najpierw konsolidacja, później restrukturyzacja

Na Polskę przypada ponad 40% mocy elektrowni krajów, które w maju przystąpiły do Unii Europejskiej. Największymi producentami energii w regionie są polskie grupy BOT i PKE, które pod względem możliwości produkcyjnych wyprzedzają nawet elektrownie atomowe Ignalin na Litwie oraz Temelin w Czechach. Aby skutecznie konkurować z zachodnimi koncernami, polskie firmy energetyczne muszą się jednak skonsolidować, zrestrukturyzować i przygotować do walki o klientów.

Publikacja: 21.10.2004 09:18

Według analiz firmy doradczej Roland Berger Strategy Consultants, konieczność liberalizacji i deregulacji rynku energetycznego, wynikająca m.in. z przyjętych przez Polskę przepisów unijnych, wymusi na polskich przedsiębiorstwach branży energetycznej dalszą konsolidację sektora. Należy spodziewać się także wzrostu importu energii elektrycznej, rosnącej roli rynków hurtowych oraz intensywnej walki o klienta, nawet przy zastosowaniu kampanii reklamowych.

Na Polskę przypada teraz ponad 45% zużycia energii elektrycznej krajów, które 1 maja 2004 r. przystąpiły do Unii Europejskiej. Równocześnie zużycie energii elektrycznej na głowę jest niższe, nie tylko w stosunku do państw zachodnioeuropejskich, ale również w porównaniu z Czechami, Węgrami czy Słowacją. Wynosi ono w Polsce rocznie 3 MWh na mieszkańca i odpowiednio: 4,8 MWh w Czechach, 3,5 MWh na Węgrzech i 4,3 MWh na Słowacji.

Polska moc

Polskie elektrownie odpowiadają za ponad 40% mocy zainstalowanych w krajach, które w 2004 r. przystąpiły do Wspólnoty. Większość polskich elektrowni to tzw. elektrownie konwencjonalne, opalane węglem kamiennym i brunatnym. Tymczasem w pozostałych krajach znaczny udział ma energia pochodząca z elektrowni atomowych (w szczególności w Bułgarii, na Słowacji i na Węgrzech) oraz wodnych i innych alternatywnych źródeł (w szczególności w Rumunii i na Słowacji).

Dalsza konsolidacja

Reklama
Reklama

Jak wynika z analiz przeprowadzonych przez Roland Berger Strategy Consultants, w najbliższym czasie należy oczekiwać dalszej konsolidacji wśród wytwórców energii elektrycznej oraz - w drugim etapie - konsolidacji wytwórców z kopalniami. Trzeba się spodziewać rosnącej roli rynków hurtowych w Polsce, a co za tym idzie - konieczności przeprowadzania przez wytwórców energii kontroli kosztów, tak aby mieścić się w widełkach cenowych ustalanych przez te rynki. Rekompensaty za rozwiązanie długoterminowych kontraktów na dostawy energii (KDT) będą obowiązywać jedynie w ograniczonym czasie. W takiej sytuacji więksi producenci będą mogli wpływać na rynek i ceny hurtowe, wykorzystując swoją dominującą pozycję. Integracja pionowa z dystrybutorami pozwoli im zredukować ryzyko cenowe poprzez łatwiejszy dostęp do rynku hurtowego.

Również wśród dystrybutorów energii rozpoczęły się już pierwsze ruchy konsolidacyjne. Zgodnie z decyzją rządu, prywatyzacja 33 zakładów energetycznych zostanie poprzedzona połączeniem ich w pięć ponadregionalnych grup. Wyjątek stanowią tu jedynie gliwicki GZE oraz warszawski STOEN, które jako odrębne przedsiębiorstwa zostały sprzedane zachodnioeuropejskim inwestorom (Vattenfall i RWE). Warto zwrócić uwagę na fakt, że dwie największe grupy (K7 oraz L6, o ile oczywiście nie zmieni się ich skład) będą posiadać ok. 45% rynku. Dla porównania, dwóch największych graczy w Niemczech posiada 54% rynku, w Hiszpanii 69%.

Wzrośnie import energii

O ile import energii nie odgrywa dziś znacznej roli (ok. 3% w zapotrzebowaniu szczytowym, tzn. w godzinach największego zużycia energii), o tyle należy się liczyć z jego wzrostem w najbliższej przyszłości. Dla porównania, Niemcy importują 28% w zapotrzebowaniu szczytowym, a Hiszpanie 6%. Już dzisiaj największe koncerny szukają możliwości sprzedaży swoich nadwyżek za granicę i należy spodziewać się kontynuacji tej tendencji w najbliższych latach. Tym bardziej że Polska z 38 mln mieszkańców stanowi atrakcyjny rynek zbytu.

Kluczowa restrukturyzacja

Według analiz Roland Berger Strategy Consultants, w starciu z zachodnimi graczami decydującym czynnikiem, który wpłynie na konkurencyjną przewagę w polskiej energetyce, będzie produktywność. W Polsce, podobnie jak i w innych krajach europejskich, obserwuje się redukcję zatrudnienia w sektorze energetycznym. Tylko w latach 1995-2002, tj. okresie największych zmian w branży, zatrudnienie w sektorze energetycznym zmniejszyło się o 15 tysięcy osób. Dla porównania, w tym samym okresie w Niemczech straciło pracę 58 tysięcy osób, a w Wielkiej BryGłębokie programy restrukturyzacyjne połączone z konsolidacją, przeprowadzane przez największe zachodnioeuropejskie koncerny energetyczne, odniosły sukces. Dzięki takim projektom możliwa jest nawet o ponad jedną trzecią redukcja kosztów wytwarzania energii na bazie paliw konwencjonalnych (głównie poprzez optymalne wykorzystanie synergii pomiędzy kopalniami oraz elektrowniami, zwiększenie ich efektywności, redukcję kosztów administracji, materiałów oraz obcych usług). O konieczności restrukturyzacji polskich przedsiębiorstw energetycznych świadczy fakt, iż mimo różnic w zarobkach koszty produkcji energetycznej w Europie Zachodniej są często niższe niż w Polsce.

Reklama
Reklama

Klient będzie ważny

Z zachodnioeuropejskich doświadczeń wynika, że liberalizacja i deregulacja energetyki wymusi na polskich przedsiębiorstwach zmiany w podejściu do klienta. Energia elektryczna i cieplna staną się na rynku towarem jak każdy inny. Teraz roczne wydatki na reklamę ponoszone przez niemieckie przedsiębiorstwa użyteczności publicznej wynoszą ok. 170-180 mln euro. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż w 1998 roku (a więc przed liberalizacją rynku) wyniosły one niecałe 70 mln euro. Największe koncerny niemieckie przeprowadziły na przełomie wieku ogromne kampanie reklamowe w prasie, telewizji i na billboardach w celu pozyskania nowych klientów. Wydatki ponoszone na przyciągnięcie jednego odbiorcy wynosiły nawet 1000 EUR (np. program Avanza koncernu RWE).

Przy liberalizacji rynku energii klienci, nawet jeśli bezpośrednio nie zmieniają dostawcy, to starają się z nim przynajmniej renegocjować warunki dostaw. Najistotniejszym czynnikiem przy decyzji zmiany jest cena, 70-80% klientów decydujących się na zmianę dostawcy czyni to w celu obniżenia kosztów. Pozostali decydują się na zmianę, ponieważ ich obecni dostawcy nie mogą sprostać ich wymaganiom - szczególnie chęci otrzymywania kompleksowych usług. Można z tego wyciągnąć wniosek, że popularna w ostatnich latach wśród polskich energetyków idea tworzenia tzw. koncernów multienergetycznych (tzn. takich, które oprócz dostaw ciepła i energii elektrycznej gwarantują dostawy gazu, wody, przejęcie gospodarki odpadami, a nawet zarządzania nieruchomościami) będzie musiała być szybko wprowadzona w życie. Czasu jest mało - począwszy od 2006 roku wszyscy odbiorcy energii w Polsce będą mogli zmieniać dostawców.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama