Nowa ustawa ma dotyczyć samorządów 11 profesji. Oprócz adwokatów i radców prawnych wymienia m.in. biegłych rewidentów, notariuszy, komorników, lekarzy i pielęgniarki. Zakłada rozszerzenie nadzoru państwa nad ich korporacjami zawodowymi.
Ich uchwały musiałyby być nie tylko zgodne z obowiązującym prawem, ale także z "interesem publicznym" oraz z "zasadami współżycia społecznego". Oznacza to, że samorząd np. notariuszy lub radców prawnych nie mógłby zobowiązać swoich członków do stosowania jednakowych cen. Ten zapis przyczyniłby się do rozwoju konkurencji.
Inny proponowany zapis mówi, że w dostępie do zawodu oraz jego wykonywania niedopuszczalna jest jakakolwiek dyskryminacja. Ustawa wymienia tu m.in. "przynależność lub brak przynależności członków rodziny do danego samorządu zawodowego". Ten przepis przyczyniłby się bez wątpienia do ograniczenia "dziedziczenia" profesji, co np. w zawodach prawniczych jest dziś nagminne.
Pielęgniarki i rady krytykują
Projekt został ostro skrytykowany przez wszystkie samorządy zawodowe, których ma dotyczyć. - Jest to zbędna regulacja, zawierająca niekonstytucyjne zapisy - oceniła we wrześniu br. Elżbieta Buczkowska, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. Bardzo podobną opinię wyraziła przed rokiem Krajowa Rada Radców Prawnych. Pod krytykującym projekt stanowiskiem KRRP podpisał się prezes Andrzej Kalwas - dzisiaj minister sprawiedliwości.