Na zamknięcie notowań 6 października WIG miał 25 763,6 pkt i była to najwyższa wartość w historii. Żeby poprawić to osiągnięcie, teraz indeks musiałby zyskać 3,2%. To kwestia dwóch "porządnych" sesji. WIG20 do przekroczenia wierzchołka z początku października potrzebuje nawet niecałych 3%.
Jednak o wartości obydwu indeksów decyduje kilka największych spółek. Spojrzenie na wykresy wskaźników - na który większy wpływ mają mniejsze przedsiębiorstwa - przekonuje, że sytuacja nie jest tak korzystna dla posiadaczy akcji. MIDWIG, reprezentujący średnie spółki, najwyższą wartość w ostatniej fali wzrostowej (zapoczątkowanej 11 sierpnia) osiągnął już we wrześniu. Ponad miesiąc znajduje się w trendzie spadkowym i jest już bardzo blisko 1626 pkt. Na tym poziomie zakończyła się największa tegoroczna korekta długoterminowej tendencji wzrostowej. Jego przecięcie sprawi, że na wykresie powstanie podwójny szczyt. To formacja rozpoczynająca trend spadkowy, po której zbudowaniu bardzo trudno będzie obronić twierdzenie, że trend długoterminowy jest wzrostowy.
Małe też słabsze
Dotychczas bardzo szybko rosnący segment rynku stanowiły małe spółki. Ale od październikowego szczytu WIRR stracił już ponad 8%. W zapoczątkowanym przed dwoma laty trendzie wzrostowym tylko dwa razy zdarzyły się większe korekty, przy czym ani razu spadek nie przekroczył 12%.
Szczególnie interesująca jest sytuacja Indeksu Cenowego Parkietu (ICP), w którego skład wchodzą wszystkie notowane na giełdzie firmy (każda ma też taki sam wpływ na jego wartość). Wykres ICP znalazł się poniżej 45-sesyjnej średniej ruchomej, co jeśli nie jest dla "techników" sygnałem sprzedaży, to przynajmniej mocnym ostrzeżeniem przed zakończeniem średnioterminowego trendu wzrostowego. Potwierdzeniem istotnej zmiany sytuacji na rynku będzie spadek poniżej wsparcia wyznaczanego przez majowy szczyt (27,3 tys. pkt), a następnie przekroczenie 26 275 pkt. Jeśli ICP znajdzie się poniżej tego drugiego poziomu, spadek mierzony od październikowego szczytu przekroczy 10%. Tak dużego obsunięcia ICP nie miał w ostatnich dwóch latach. Będzie to sygnał, że popyt na akcje małych spółek znacznie osłabł.