W złych nastrojach inwestorzy kończyli poniedziałkową sesję na GPW. Po niskim otwarciu kupujący nie byli wystarczająco zdeterminowani, by odrabiać straty i przez kolejnych 6 godzin WIG20 poruszał się na poziomie ponad 1% niższym od piątkowego zamknięcia. Ostatecznie jego wartość ustalono na 1778 pkt, co oznacza spadek o 1,3%. Przecena dotknęła 18 spółek z indeksu WIG20. Taki przebieg pierwszej sesji tygodnia nie napawa optymistycznie na kolejne dni. Wprawdzie nie zostało jeszcze przekroczone żadne ze wsparć, ale formacja, która kształtuje się na wykresie od połowy września, ma negatywne zabarwienie. Obraz pogarsza się jeszcze bardziej, gdy dodamy, że tworzy się ona tuż poniżej ważnego oporu, jaki wyznacza szczyt sprzed sześciu miesięcy.

Jeżeli kolejne dni na GPW także będą przebiegały pod dyktando sprzedających i indeks największych spółek przełamie poziom 1750 pkt, to na wykresie w pełni utworzy się głowa z ramionami. Do czasu przełamania linii szyi, nadzieją dla posiadaczy akcji może być jedynie nietypowe nachylenie tej formacji. Po przekroczeniu wsparcia, szansa na ponowny atak na 1870 pkt poważnie zmaleje. Zdecydowanie bardziej prawdopodobny będzie wtedy trend spadkowy, który obniży wartość indeksu o co najmniej 100 pkt. Oznaczałoby to zniesienie całej fali wzrostowej zapoczątkowanej w sierpniu. W takiej sytuacji WIG20 znalazłby się ponownie w okolicy dołków tworzonych od maja do pierwszej połowy sierpnia. Wtedy natomiast zagrożeniem dla posiadaczy akcji będzie znacznie większa formacja podwójnego szczytu. Gdyby doszło do przełamania jej linii szyi, to WIG20 stanie nad przepaścią, która dno ma dopiero w okolicy 1300 pkt.

Na razie tak negatywny scenariusz nie jest jeszcze przesądzony. Na możliwość jego realizacji wskazuje właściwie tylko nieudany atak na 1870 pkt. Mimo to ostatnie ruchy indeksu blue chipów zdecydowanie odradzają zakup akcji. Na taki krok będzie można się zdecydować dopiero po wybiciu się ponad 1870 pkt.