Ostatnio w komentarzach kilkakrotnie poruszałem temat silnego optymizmu, który najpierw towarzyszył szczytom na rynku amerykańskim, a potem napędzał październikową wyprzedaż. Szokujące w nastrojach inwestorów było to, że pomimo silnych spadków optymizm wciąż rósł, osiągając rekordowe poziomy. W takim otoczeniu piątkowe roczne minima Dow Jones nie powinny dziwić. Dlaczego do tego wracam?

Bo jeszcze bardziej szokujący optymizm prezentują nasi rodzimi bankowcy w odniesieniu do GPW. Od dawna do określenia nastrojów na rynku używam jednego z subindeksów Pengabu - salda prognozy popytu na akcje, które prezentuje opinię około 200 banków. Historia tego antywskaźnika potwierdza jego przydatność w analizowaniu rynku, szczególnie w średnim terminie. To, co mamy w ankiecie z tego miesiąca, wręcz przeraża. Zanim ktoś spojrzy na wykres (powyżej) należy jednak zaznaczyć, że trzeba wziąć małą poprawkę na ofertę PKO BP. Takiego wydarzenia na rynku jeszcze nie było, więc to zniekształca trochę obraz ankiety. Nie zmienia to jednak faktu, że optymizm jest ekstremalny.

Wzrostu popytu na akcje spodziewa się aż 70% ankietowanych banków i w porównaniu z zeszłym miesiącem jest to wzrost o 32 pkt proc. Warto od razu zauważyć, że październikowy sondaż wyrażający ten optymizm zbiegł się (6-11 X) z październikowym szczytem. Ciężko będzie wrócić na wyższe poziomy. Spadku popytu na akcje oczekuje tylko 1% (-2 pkt proc., m/m). Zabójcza dla byków proporcja. Kontariański odczyt tej ankiety przekonuje mnie do kierunku sugerowanego spekulacjami o możliwej formacji głowy z ramionami. Dokończeniem tej formacji szczytowej byłoby przebicie ostatnich minimów, co przy tej skali optymizmu i wczorajszej słabości rynku wydaje się coraz bliższe. Idealnych wskaźników nie ma, ale to bardzo mocny niedźwiedzi argument.