W ciągu ośmiu miesięcy tego roku Zakłady Chemiczne Zachem straciły 12,7 mln zł, przy przychodach ze sprzedaży w wysokości prawie 600 mln zł. Pięć pozostałych firm z branży chemii ciężkiej, kontrolowanych przez Skarb Państwa (Zakłady Azotowe Puławy, ZA w Tarnowie, ZA w Kędzierzynie, Zakłady Chemiczne Police i ZCh Sarzyna), zarobiło w tym okresie prawie 300 mln zł. Dlaczego bydgoska spółka jako jedyna jest na minusie? - To wynika ze specyfiki naszej produkcji. Nie wytwarzamy nawozów, tylko chemikalia na bazie m.in. ropy naftowej, koksu i amoniaku. Surowce w ostatnich miesiącach bardzo zdrożały. Ropa naftowa jest droższa o około 64% niż rok wcześniej. Za koks płacimy już o 100% więcej niż jeszcze kilka miesięcy temu - tłumaczy Henryk Nierebiński, prezes Zachemu. Przyznaje, że straty byłyby większe, gdyby nie tani dolar. Za tę walutę spółka kupuje większość surowców. Korzystny dla niej jest nadal kurs euro. Głównie w tej walucie firma rozlicza eksport, który obejmuje połowę jej produkcji. W ciągu 8 pierwszych miesięcy 2003 r. Zachem, mimo że ceny surowców były niższe, stracił 17 mln zł. Pozostałe firmy z państwowej "szóstki" zanotowały w tym czasie niewielkie zyski.
Prezes Zachemu mówi, że obciążeniem dla przedsiębiorstwa jest spłata kredytu zaciągniętego na budowę wartej 160 mln zł instalacji do produkcji izocjanów (półprodukty chemiczne). Instalację oddano do użytku w zeszłym roku, a już w bieżącym Zachem zapłacił ratę kredytową w wysokości 28 mln zł. H. Nierebiński ma nadzieję, że mimo wszystko na koniec roku firma wyjdzie na zero i osiągnie 930 mln zł przychodów.
Zachem jest przeznaczony do prywatyzacji. Jego akcje Skarb Państwa zamierza przenieść do Nafty Polskiej, która zajmie się ich sprzedażą. Z naszych informacji wynika, że zaproszenie do rokowań w tej sprawie zostanie ogłoszone w najbliższych tygodniach.