Czy na rynek wkrada się euforia? Fundusze emerytalne przepełnione są gotówką i nowymi transferami z ZUS-u, drobni inwestorzy stoją w kolejkach jak za dawnych czasów. Czy obraz, jaki nam się rysuje, nie przypomina do złudzenia przełomu roku 1993 i 1994? Ceny akcji szybują do góry, analitycy rozpisują się optymistycznie co do przyszłości giełdy, a w programach ekonomicznych komentatorzy mówią o ożywieniu, jakie ma wywołać prywatyzacja PKO BP. Ta zgodność środowisk każe powątpiewać w trwałość wzrostu, z jakim mamy do czynienia. Co rusz czytam artykuł o nadchodzącej hossie, a fundusze inwestycyjne pokazują w biuletynach coraz wyższe słupki zysków. Nowe spółki sprzedają akcje "słono" powyżej ceny księgowej, bo dlaczego nie, skoro ceny akcji na wtórnym sięgają często trzykrotności C/WK lub szybują wyżej? Dla wielu spółek jest to ostatnia szansa sprzedania akcji z tak wysoką premią i zapewne PKO BP nie będzie wyjątkiem. Nie jest również przypadkiem ogromna liczba ofert na rynku pierwotnym - "rzeka pieniądza" czeka na nowe spółki.
W idylliczny obrazek wkrada się jednak kilka ciemnych chmur: to ceny złota i ropy. Czy będziemy mieć pierwszy raz do czynienia z dodatnią korelacją rynku złota i akcji? Czy gwałtowny spadek cen miedzi, z jakim mieliśmy ostatnio do czynienia, to preludium do tego, co może się wydarzyć na rynku akcji? Skoro spadek dolara do pozostałych walut nie wywołał krachu na Wall Street, to po co się przejmować - trzeba przyjąć to do wiadomości, że w USA wszystko jest możliwe, łącznie z wiecznie wysokim deficytem na rachunku handlowym. Można odnieść wrażenie, że świat się zmienił i teraz obowiązują inne zasady w ekonomii - oczywiście, do wyborów prezydenckich, a potem to już niech się martwią banki centralne. Zaprawdę powiadam wam: prędzej student odgadnie prawdę, niż analityk stanie się bogaty.
Następny "pewnik", który przewija się w tle wielu analiz: Polska wchodząc do UE ma zagwarantowany wzrost PKB na kilka lat. Co z tego zostanie, gdy na rynku japońskim i chińskim dojdzie do krachu i pociągnie to w dół cały świat? Czy wysoka cena ropy, z jaką borykają się kraje UE, nie wywoła serii wzrostu stóp procentowych? Inflacja i problemy na rynku nieruchomości mogą zniwelować i tak już niewielkie ożywienie w strefie euro. Wracając na rynek amerykański warto odnotować, że wskaźnik CRB od trzech lat bije kolejne rekordy, a jak wszystkim wiadomo: ujemna korelacja z rynkiem akcji wcześniej czy później musi znaleźć swój finał. Czy polski rynek akcji okaże się odporny na zawirowania za Atlantykiem? Wybory już niedługo...