Na rynkach zagranicznych od kilku tygodni przeważa podaż. W ostatnim czasie zarówno amerykańskie, jak i zachodnioeuropejskie indeksy giełdowe silnie zniżkowały, a rozpoczęcie korekty przyniósł dopiero początek bieżącego tygodnia. Spadkowej tendencji, jak na razie, udało się przeciwstawić jedynie rynkom środkowoeuropejskim.
Po spadkach trwających przez ostatnie dwa tygodnie S&P 500 rozpoczął korektę. Indeks nie zdołał osiągnąć potencjalnego zasięgu ruchu określonego na 1075 punktów. Zakończył spadki niemal idealnie na poziomie minimalnego zasięgu w okolicach 1090 punktów. Silny wzrost z początku tygodnia wyniósł indeks ponownie powyżej niedawno przełamanego poziomu 1101 punktów. Tym samym sytuacja techniczna przedstawia się całkiem interesująco, ale niestety nie jednoznacznie. Moim zdaniem, z uwagi na wcześniej przełamane wsparcie 1101 punktów, nieco więcej przemawia w obecnej chwili za scenariuszem spadkowym. W jego myśl, po obecnej krótkoterminowej korekcie na rynek mają powrócić spadki. Warto jednak zauważyć, że aby mogły być bez przeszkód kontynuowane S&P 500 nie powinien zwyżkować powyżej 1127 punktów, a jeszcze lepiej, żeby pozostał poniżej 1119 punktów. Wydaje się, że w takiej sytuacji najrozsądniej będzie przyglądać się wydarzeniom, czekając na wyklarowanie sytuacji.
Ostatnie sesje na rynkach środkowoeuropejskich nie przyniosły rozstrzygnięcia. Indeksy nadal poruszają się w krótkoterminowych konsolidacjach. Osobiście ciągle większą szansę dałbym na opuszczenie ich dołem, niż kontynuację wzrostów, ale jak na razie nie pojawiły się sygnały sprzedaży. PX50 ukształtował niedawno podwójny szczyt, BUX już niemal od trzech tygodni porusza się horyzontalnie, a WIG20 rysuje formację głowy i ramion ze spadkowo pochyloną linią szyi. Jak na razie jednak prócz domysłów i kilkuprocentowej przeceny na warszawskim rynku, brak jednoznacznych wskazówek inwestycyjnych. Z wszelkimi decyzjami bezpieczniej będzie zatem poczekać na opuszczenie konsolidacji, co powinno pomóc w określeniu tendencji na kolejne sesje.