Środowe sesje na światowych giełdach przyniosły wyraźny wzrost indeksów. Dobre wieści nadeszły bowiem z rynku ropy naftowej. Surowiec staniał zarówno w Nowym Jorku, jak i Londynie, co oddaliło nieco obawy dotyczące ograniczenia wzrostu gospodarczego. Wczoraj o lepszej koniunkturze makroekonomicznej mówiły też najnowsze raporty opublikowane w Stanach Zjednoczonych. Pojawiła się informacja, że sprzedaż nowych domów wzrosła we wrześniu, a zamówienia na dobra trwałego użytku były w tym samym miesiącu o 0,2% wyższe niż w sierpniu. W Nowym Jorku drożały walory ponad dwóch trzecich spółek, na czele z tymi, które są najbardziej wrażliwe na wahania koniunktury, czyli firmami high-tech. Wskaźnik Dow Jones Industrial Average zwyżkował do godz. 22.00 naszego czasu o 1,15% a technologiczny Nasdaq Composite wzrósł w tym samym czasie o 2,07%.
Także europejskie giełdy odczuły dobre informacje nadchodzące z rynku ropy. Choć paradoksalnie niższa cena surowca szkodzi firmom naftowym, to właśnie ten sektor cieszył się wczoraj dużym powodzeniem wśród graczy na Starym Kontynencie. Ale to efekt innego czynnika. O bardzo dobrych wynikach poinformował norweski potentat Statoil. Dziś raport ma przedstawić brytyjsko-holenderski gigant Royal Dutch/Shell. Analitycy spodziewają się, że pochwali się ponad 40-proc. wzrostem zysku. Londyński wskaźnik FT-SE 100 zyskał wczoraj 1,02%, frankfurcki DAX zwyżkował o 1,73% a paryski CAC-40 wzrósł o 1,63%.
Wyraźny wzrost na giełdzie zbiegł się wczoraj w czasie z publikacją raportu na temat optymizmu na rynku akcji. Według firmy Investor Intelligence, w ostatnim tygodniu w Stanach Zjednoczonych po raz pierwszy od dwóch miesięcy zaczęła się pogarszać ocena rynków akcji wśród publikujących raporty giełdowe. Odsetek byków, czyli optymistów w tygodniu kończącym się 22 października spadł do 56,4%, z 58,9% w poprzednim tygodniu. Natomiast wzrósł z 22,1%, do 25,5% odsetek niedźwiedzi.