Pomimo że opublikowany w piątek indeks zaufania amerykańskich konsumentów Uniwersytetu Michigan miał wyższą wartość, niż się spodziewano, to rynki giełdowe w USA wcale nie zyskiwały na wartości. Na pewno zaniepokojone były tym, że gospodarka rozwijała się w II kwartale wolniej, niż sądzono. Duże znaczenie jednak można też przypisać faktowi, że indeks nastrojów obniżył się trzeci raz z rzędu i dużo poniżej szczytu z początku roku. Jednocześnie subindeks oczekiwań znalazł się na najniższym poziomie od kwietnia 2003 r., obrazując obawy Amerykanów co do tego, jak wyglądać będzie ich przyszła sytuacja ekonomiczna.
Dlaczego zachowanie indeksu nastrojów jest tak ważne z punktu widzenia rynków giełdowych? W dużym stopniu od tego, jak konsumenci postrzegają swoją przyszłą sytuację finansową, zależą ich wpłaty do funduszy inwestycyjnych. Na powyższym wykresie widać, że to właśnie nawrotowi wiary Amerykanów w sensowność lokowania oszczędności w akcyjnych funduszach zawdzięczaliśmy hossę, rozpoczętą wiosną 2003 r. W tym okresie napływ środków od inwestorów spoza USA na tamtejsze giełdy był bardzo ograniczony. Od dwóch lat 3-miesięczna średnia salda kupionych i sprzedanych przez nich akcji nie przekracza 10 mld USD. Wyjątkiem tu był styczeń tego roku, kiedy wyniosło ono 11,65 mld zł. Jednak od tego czasu znów stopniowo maleje, by na wiosnę osiągnąć ujemną wartość. Ostatnie miesiące przyniosły lekką poprawę, ale nie zmienia to faktu, że inwestorzy na świecie unikają amerykańskich akcji.
Jeśli weźmiemy pod uwagę, że temu zjawisku towarzyszy zmniejszający się napływ nowych środków do funduszy inwestycyjnych, to trudno się dziwić, że indeksy w USA wciąż nie mogą wyrwać się z wielomiesięcznego trendu bocznego. Licząc na dobrą jesień na giełdzie, Amerykanie wpłacili we wrześniu do funduszy akcyjnych ponad 10 mld USD świeżego kapitału, ale to wciąż i tak jedna trzecia tego, co płynęło do nich w I kwartale tego roku. To jednocześnie 2,6 mld USD mniej niż ubiegłoroczna średnia. Natomiast przeciętna wpłat z ostatnich trzech miesięcy znajduje się na najniższym poziomie od półtora roku. Przy umacniającym się przekonaniu, że amerykańskie korporacje najlepszy okres mają za sobą, trudno liczyć na większy napływ środków na giełdy w USA spoza tego kraju. Jeśli więc nastroje konsumentów będą się nadal pogarszać, to płynąca gotówka do funduszy akcyjnych będzie maleć, a to powiększać będzie zagrożenie niekorzystnym rozwojem sytuacji na parkietach w Stanach Zjednoczonych.
W ubiegłym roku zmieniły się proporcje pomiędzy płynącym na amerykańskie giełdy kapitałem z funduszy inwestycyjnych i od inwestorów spoza USA. O ile od połowy 2000 r. z obu źródeł pochodziło mniej więcej tyle samo środków, w drugiej połowie 2002 r. nastąpiły masowe wypłaty z funduszy, to obecnie ta forma inwestowania przeżywa renesans. W ostatnich trzech miesiącach z tej strony płynęło dwa razy więcej pieniędzy niż od inwestorów spoza USA, zaś w pierwszej połowie roku było to nawet trzy, cztery razy więcej.