Reklama

Nie taki Kerry straszny

Tegoroczne wybory przezydenckie, jak mało które w historii USA, mogą wpłynąć na przyszłość rynków kapitałowych. Chodzi nie tylko o to, kto zasiądzie na kolejne cztery lata w Białym Domu, ale także, kto będzie kontrolować Kongres.

Publikacja: 02.11.2004 09:20

Mimo że ostatnie sondaże dają Kerry?emu minimalną przewagę, końcowy wynik listopadowych wyborów w USA wcale nie jest przesądzony. W wielu stanach o zdobyciu głosów elektorskich, które zdecydują o ostatecznym zwycięstwie w wyścigu do Białego Domu, rozstrzygać będzie minimalna różnica. Zwycięstwo Johna Kerry?ego jest więc realną ewentualnością, do której Wall Street zaczęła się przyzwyczajać.

Bush gwarantuje ulgi

dla inwestorów

12 lat temu finansowa Ameryka przeżywała podobne rozterki. Młody i mało znany gubernator Arkansas Bill Clinton pokonał Georga Busha (ojca) w wyborach. Mimo ostrzeżeń pesymistów czas administracji Clintona był okresem hossy - jednej z największych w historii Wall Street.

Teoretycznie zwycięstwo Busha powinno bardziej sprzyjać rynkowi kapitałowemu. Republikanin w czasie kampanii wyborczej prezentował się jako gorący zwolennik wolnego rynku, podczas gdy Kerry jest zwolennikiem zaostrzenia niektórych regulacji.

Reklama
Reklama

Obecny prezydent chce utrzymać cięcia podatkowe dla grupy społecznej, najbardziej zainteresowanej inwestowaniem. Kerry z kolei chce cofnąć ulgi podatkowe dla zarabiających powyżej 200 tys. USD rocznie. Był to jeden z głównych przedmiotów sporu podczas ostatniej debaty między obydwoma kandydatami, poświęconej polityce wewnętrznej.

Rynek obligacji za Kerrym?

Jednak na rynku obligacji sympatie są już raczej po stronie Kerry?ego. Po pierwsze dlatego, że w programie wyborczym dużo mocniej akcentował konieczność zmniejszenia deficytu budżetowego, a co za tym idzie, poprawy wiarygodności finansowej USA. Nie bez znaczenia były także deklaracje demokraty o konieczności zmiany wizerunku Ameryki na arenie międzynarodowej. To właśnie cudzoziemcy są największymi nabywcami amerykańskich papierów skarbowych.

Finanse, zbrojeniówka

i nafciarze za republikanami

Największy wiatr w żagle po zwycięstwie Busha powinien otrzymać sektor finansów. Prezydent, obiecujący utrzymanie ulg, jest bowiem dla Wall Street gwarantem stabilności sytuacji podatkowej. Utrzymanie 15-procentowego progu podatkowego od dywidendy i zysków kapitałowych jest jednym z filarów kampanii wyborczej George?a W. Busha. Także ten sektor nie powinien być narażony na restrykcyjne regulacje podczas drugiej kadencji republikanina.

Reklama
Reklama

Wśród spółek finansowych jedynie dwa, kontrolowane przez rząd, nieruchomościowe kolosy - Fannie Mae i Freddie Mac - mogą dotknąć znaczne zmiany niezależnie od wyników wyborów. Obie spółki będzie czekać wielka restrukturyzacja po wykryciu skandali księgowych. Na pewno jednak te dwie firmy mogą liczyć na mniej nieprzyjemności pod demokratyczną administracją.

Na zwycięstwo obecnego prezydenta - z oczywistych powodów - liczą także sektor zbrojeniowy oraz naftowy. Pierwszy, bo obecność republikanina w Białym Domu przez kolejne cztery lata będzie oznaczać dalsze zakupy dokonywane przez Pentagon i Departament Bezpieczeństwa Krajowego. Drugi, ponieważ republikańska administracja niewiele robiła i robi, aby uniezależniać Amerykę od importu ropy naftowej.

Reforma systemu

emerytalnego niewiadomą

Największą niewiadomą związaną z wyborczym zwycięstwem Busha jest reforma systemu emerytalnego. Są plany sprywatyzowania kont emerytalnych i lokowania części pieniędzy na giełdzie. Sfinalizowanie ich może mieć poważne skutki dla rynku kapitałowego, które na razie trudno przewidzieć. Perspektywa pojawienia się na giełdach setek miliardów dolarów to nowa niewiadoma, czekająca inwestorów w przypadku pozostania obec-

nego prezydenta na drugą ka-

Reklama
Reklama

dencję.

Kwestia kontroli nad

Kongresem najważniejsza

Według Grega Valliere?a, głównego stratega inwestycyjnego należącej do Charles Schwab & Co. Washington Research Group, prawdziwe pytanie, jakie należałoby sobie zadawać na Wall Street, dotyczyć powinno tego, kto po 2 listopada będzie kontrolował Kongres. To na Kapitolu będą się decydować losy wprowadzonych na określony czas cięć podatkowychW USA co dwa lata wymieniany jest cały skład 435-osobowej Izby Reprezentantów i jedna trzecia 100-osobowego Senatu. Obecnie obie izby Kongresu są kontrolowane przez republikanów i - według największego prawdpodobieństwa - taki układ sił utrzyma się po wyborach. Nawet jeśli po 2 listopada republikanie utrzymaliby większość choćby w jednej z izb, jest mało prawdopodobne, aby Kerry był w stanie przeforsować jakiekolwiek szkodliwe dla rynku rozwiązania. Demokratyczny prezydent musiałby wówczas współpracować z republikańskim Kongresem, co będzie dość karkołomną sztuką. Tym bardziej że Kerry postrzegany jest jako polityk o bardziej lewicowych poglądach niż Bill Clinton.

Podobny legislacyjny pat może nastąpić w odwrotnym, choć dużo mniej prawdopodobnym wariancie - gdy Bush wygra wybory, a demokraci przejmą kontrolę przynajmniej nad jedną z izb Kongresu. 15-procentowy, obniżony podatek od giełdowej dywidendy obowiązywać będzie do końca 2008 r. Niektórzy analitycy przewidują, że jeśli Kongres nie przedłuży ulg podatkowych, na rynku może zrobić się nerwowo, a wielkie spółki przestaną tak chętnie wypłacać pokaźne dywidendy.

Reklama
Reklama

Kto stanie na czele

agencji rządowych?

O wpływach prezydentów na rynku kapitałowym decydować będzie sposób zarządzania przez nich agencjami rządowymi. Od doboru ludzi i polityki regulacyjnej może zależeć zachowanie całych segmentów rynku. W przypadku zwycięstwa Kerry będzie w stanie zmienić szefów kluczowych agencji regulujących poszczególne dziedziny gospodarki: Federalną Komisję Komunikacji (FCC) i Agencję Żywności i Leków (FDA). Według Valliere?a, polityka regulacyjna Kerry?ego będzie dużo bardziej konfrontacyjna niż Busha.

Zwycięstwo demokraty oznaczać może małą rewolucję na rynku farmaceutycznym. Kerry prowadzi kampanię pod hasłem otwarcia rynku na reimportowane i znacznie tańsze leki z Kanady. Administacja Busha konsekwentnie odmawia wydania takiego zezwolenia, twierdząc, że nie są one w pełni bezpieczne. Biały Dom jest oskarżany o reprezentowanie interesów producentów farmaceutyków, którzy chronieni prawem patentowym, utrzymują w USA wysokie ceny na leki. Także system ubezpieczeń dla najstarszych Amerykanów - Medicare - kupowałby więcej leków generycznych, a nie droższych środków wypisywanych na recepty, jak to ma miejsce za obecnej administracji.

Pod ewentualnymi rządami Kerry?ego na pewno skorzystają spółki inwestujące w zaawansowaną technologię, a w szczególności w alternatywne źródła energii i w badania nad komórkami macierzystymi, czyli nad klonowaniem. Rządzona przez Kerry?ego Agencja Ochrony Środowiska będzie też dużo bardziej restrykcyjna w kwestii kontroli emisji spalin. Elektrownie i zakłady produkcyjne spalające węgiel będą musiały liczyć się z bardziej restrykcyjnymi regulacjami.

Reklama
Reklama

Wybór Kerry?ego może także zakończyć proces konsolidacji na amerykańskim rynku mediów. Demokraci tradycyjnie zaostrzają wymogi antymonopolowe. Wszystkie trzy instytucje: Departament Sprawiedliwości, Federalna Komisja Handlu (FTC) oraz Federalna Komisja Komunikacji (FCC) podlegają prezydentowi.

Rozterki branży tytoniowej

Wielką niewiadomą w przypadku zwycięstwa Kerry?ego będą spółki tytoniowe. Paradoksalnie to właśnie demokratyczna administracja będzie miała łatwiejszą drogę do rozwiązania na drodze ugody sprawy sądowej, wytoczonej przez Departament Sprawiedliwości.

Komentarz

Giełda na razie

Reklama
Reklama

spokojna

Na razie Wall Street

nie przywiązuje większej wagi do przebiegu

kampanii wyborczej.

Dużo ważniejsze dla rynków w USA są np. ceny ropy naftowej.

Jeśli nawet Kerry wygra wybory, to rynek będzie odreagowywał ich rezultat w okresie, w którym tradycyjnie amerykańskie giełdy notują najlepsze wyniki - czyli

w grudniu i styczniu.

Co wybory w USA mogą przynieść globalnej gospodarce...?

Roman Rewald

wiceprezes Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce,

partner w kancelarii prawniczej Weil, Gotshal & Manges

Różnice w programie ekonomicznym obu kandydatów dotyczą gospodarki amerykańskiej i można mówić jedynie o ich przełożeniu na gospodarkę światową. W przypadku wygranej Kerry?ego za politykę monetarną odpowiadać będzie ekipa na czele z Robertem Rubinem. Są to zwolennicy silnego dolara, inaczej niż obóz Busha.

Nawet jeśli wygra Kerry, nie spodziewam się zasadniczych zmian w polityce dotyczącej Iraku. Prezydent demokratów mógłby dążyć do szybkiej stabilizacji, zwiększając liczbę stacjonujących tam wojsk. Dzięki temu Irak mógłby zwiększyć wydobycie ropy, co uspokoiłoby sytuację na rynku tego surowca.

Gospodarcze efekty wygranej każdego z kandydatów dla Polski? Praktycznie żadne. Znacznie większe znaczenie mają działania poszczególnych koncernów, np. General Electric, który właśnie ogłosił zamiar wielkich inwestycji w Polsce. Polska nie ma listy życzeń wobec amerykańskich prezydentów. A moim zdaniem powinna mieć. Powinna domagać się pieniędzy dla swojej armii i większego poparcia dla inwestycji w polską gospodarkę. Kwestia wiz to sprawa marginalna z ekonomicznego punktu widzenia.

.... i giełdom?

Wojciech Białek

główny analityk SEB TFI

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że przez ostatnie ponad pół wieku, dwa lata po wyborach prezydenckich oznaczało okres stagnacji dla giełd amerykańskich. Średnia stopa zwrotu w tym czasie była bliska zera. Zwyżki obserwowano w latach przedwyborczych.

Jeśli chodzi o tegoroczny wyścig do Białego Domu, giełdy wolałyby Busha. Republikanie, postrzegani jako powiązani z przemysłem (np. wydobywczym), preferują politykę inflacyjną. Oznacza to, że ekipa obecnego prezydenta prawdopodobnie nadal byłaby skłonna zwiększać dług publiczny, by finansować wydatki rządowe. Demokraci, którym przypisywać można większe związki z sektorem finansowym, wyraźnie preferują podnoszenie podatków jako sposób zdobycia dodatkowych dochodów budżetu, co miałoby konsekwencje raczej deflacyjne. A akcje generalnie lubią inflację, odwrotnie niż dolar. Ponadto można sobie wyobrazić, że zwiększając obciążenia fiskalne, obóz Kerry?ego podniesie podatki od zysków kapitałowych. Jeśli tak by się miało stać, część inwestorów może chcieć wcześniej zrealizować zyski.

W ostatnich tygodniach średnia przemysłowa Dow Jonesa notowała 10-miesięczne minimum. Gdyby zwycięstwo przypadło Bushowi - i byłoby jednoznaczne, nie dające się kwestionować z przyczyn formalnych - można liczyć na krótką, szybką zwyżkę w okolice szczytów z początku tego roku.

Zarządzający pieniędzmi stawiają na Busha

85% osób zarządzających pieniędzmi na Wall Street wierzy w wyborcze zwycięstwo George?a W. Busha. Większość ankietowanych z optymizmem wypowiada się o perspektywach dla rynków kapitałowych w USA.

Sondaż przeprowadzony na zlecenie tygodnika "Barron?s" zaledwie na tydzień przed wyborami wskazuje na to, że giełdowe wskaźniki przez najbliższych 8 miesięcy będą pięły się w górę. W ankiecie wzięli udział menedżerowie zarządzający pieniędzmi z firm proponujących różne style inwestowania i o różnych portfelach.

Ponad 56% badanych określa swoje oczekiwania jako "bycze" i "bardzo bycze". Dow Jones Industrial Average powinien do końca roku dojść do poziomu 10 724 pkt, a do 30 czerwca osiągnąć wartość 11 162 pkt. Ostatni giełdowy dołek spowodował jednak, że menedżerowie obniżyli oczekiwania. Sześć miesięcy temu średnia prognoza dla wskaźnika Dow Jones na koniec bieżącego roku wynosiła 11 042 pkt.

Siłami napędzającymi hossę mają być spadające ceny ropy naftowej i ponowne zwycięstwo wyborcze prezydenta Busha. W taki wynik listopadowego głosowania nie wątpi ogromna większość zarządzających.

Wśród najbardziej interesujących spółek menedżerowie wymieniali przede wszystkim: firmę górniczą Newmont Mining, giganta finansowego Citigroup, konglomerat General Electric, producenta farmaceutyków Pfizera, największego na świecie dostawcę mikroproce

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama