Podczas wtorkowej sesji kontrakty kontynuowały wzrost z piątku. Impet nie był już jednak tak duży i na dodatek zmniejszał się w miarę upływu czasu. Końcowe osłabienie sprawiło, że dzienna świeca ma wyraźny górny knot. Można to uznać za zapowiedź korekty. Jeśli spadek zatrzyma się na poziomie wczorajszej luki hossy, to nie będzie miał żadnego znaczenia. Następnym wsparciem jest dolna połowa piątkowej białej świecy w przedziale 1798 - 1815 pkt. Przełamanie tej bariery oznaczałoby, że wzrost z ostatnich sesji był pułapką.
Osłabienie, które nastąpiło pod koniec wczorajszych notowań prawdopodobnie było wynikiem oddziaływania mocnej i szerokiej strefy oporu utworzonej przez górną połowę czarnej świecy z 7 października, szczyt z tego dnia oraz linię trendu biegnącą od wiosennego wierzchołka. Wspomnianą linię można bez zbytniego naginania rzeczywistości przedłużyć w lewo, aż do wierzchołków z września 2000 r. i stycznia 2001 r. Na wykresie powstanie w takim przypadku coś w rodzaju gigantycznej formacji odwróconej głowy z ramionami. Dopełnienie tej formacji zapowiadałoby bardzo duży i długotrwały wzrost.
W obecnych warunkach taki sygnał nie byłby jednak zbyt wiarygodny ze względu na powszechny optymizm (lub przynajmniej powszechne zainteresowanie giełdą) połączony ze zmniejszającą się dynamiką wzrostów widoczną chociażby po niedawnych negatywnych dywergencjach na RSI I MACD. Oczywiście przełamanie tych dywergencji poprawiłoby sytuację. Mimo że trwałe pokonanie wspomnianego oporu na razie nie wydaje się prawdopodobne, to jednak należy oczekiwać jej intensywnego testowania połączonego zapewne z huśtawką kursów i nastrojów. Wynika to z przekroczenia dotychczasowego oporu wyznaczonego przez górną połowę czarnej świecy z 12 października.