W mijającym tygodniu na wykresie futures widać mocny trend. Nie dotyczy on jednak ceny, lecz... liczby otwartych pozycji. Tydzień LOP wynosił około 22 tysięcy. Gwałtowny wzrost nastąpił podczas wtorkowej zwyżki. WIG20 otworzył się wtedy luką powyżej 1830 pkt i tego samego dnia powędrował w okolice szczytu z 5-tego października. "Zetki" (FW20Z4) zahaczyły 1860 pkt., przy znacznym wzroście LOP. Na następnej sesji przed otwarciem rynku kasowego futures siągnęły 1868 pkt., a stało się to po części z wiary w dalsze wzrosty, a po części z powodu zamykania znacznie stratnych krótkich. Optymizm wynikał z zakończenia zapisów na PKO i spodziewanej redukcji grubo powyżej 90%.
Jednak na środowej sesji zabrakło już gotówki na to, by atak się powiódł. W jej trakcie indeks cofnął się o 20 pkt, lecz futures nadal "wierzyły" we wzrosty - baza wyciągnęła się nieco, a LOP wzrósł jeszcze o kilkaset sztuk. We czwartek podano informację o zwiększeniu puli akcji PKO. Okazało się więc, że instytucje dostaną więcej niż się spodziewały. Przez kilka godzin trwało "trawienie" tej informacji. W końcu OFE i TFI zaczęły pozbywać się nadmiaru banków z portfeli. W ślad za indeksem spadły i futures, lecz LOP niewzruszenie rósł. W piątek podczas sesji osiągnął rekordową od wielu miesięcy wartość ponad 26 tysięcy!
Wzrost LOP-u oznacza wzrost napięcia na rynku, które skutkować może jakimś większym rozstrzygnięciem. Może, ale nie musi. Czasem powietrze schodzi powoli. KGHM pogrążyła w piątek indeks, który spadł wbrew światowym trendom. Tymczasem przed nami podwójnie gorący tydzień, bo oprócz debiutu giganta podawane będą nadal kwartalne raporty spółek. Szanse na pokonanie szczytów są moim zdaniem jednak niskie.