Kwotę przeznaczoną na obsługę długu krajowego posłowie z sejmowej komisji zmniejszyli w środę o 1 mld zł, a długu zagranicznego - o 300 mln zł. Uzyskane w ten sposób "oszczędności" pochłonie wypłata w przyszłym roku jednorazowego dodatku dla ok. 4,8 mln najuboższych emerytów.
O takie przesunięcia wnioskowali posłowie Anna Filek i Krzysztof Janik, oboje z SLD. W dyskusji i głosowaniu za pomysłem opowiedzieli się także inni parlamentarzyści lewicy. - Nie stać nas na to, by minister finansów miał zaskórniaki - argumentował poseł Marek Wagner z SLD.
Za wnioskiem opowiedziała się większość członków Komisji Finansów Publicznych, mimo że rząd był przeciwny takim przesunięciom. Zdaniem obecnej na posiedzeniu komisji wiceminister finansów Elżbiety Suchockiej-Roguskiej zmniejszenie kwot przeznaczonych na obsługę długu spowoduje dość trudną sytuację.
- Szczególnie w przypadku obsługi długu krajowego istnieje zagrożenie, że tych środków w 2005 roku może być za mało - stwierdziła wiceminister. Dodała, że tegoroczna rezerwa na obsługę długu wyczerpała się już w lipcu i konieczne były przesunięcia w budżecie.
Posłowie zdecydowali również, że 20 mln zł zapisanych pierwotnie w rezerwie celowej na spłatę wymagalnych zobowiązań państwa będzie przeznaczone na Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Decyzja w tej sprawie zbulwersowała Rafała Zagórnego z PO, który nie sądził, że posłowie zdecydują się na ruszanie pieniędzy przeznaczonych na wymagalne zobowiązania. - Gdzieś jest granica absurdu, której posłowie, szczególnie posłowie z Komisji Finansów Publicznych, nie powinni przekraczać - mówił parlamentarzysta PO zaraz po głosowaniu nad tą poprawką. W chwilę potem komisja przegłosowała kolejne przesunięcie pieniędzy z tej rezerwy: 1 mln zł ma być przeznaczony na Wyższą Szkołę Pożarnictwa.