Władze francuskie zamierzają zaoferować na rynku pierwotnym od 35 do 40% walorów Arevy. Oznacza to, że państwową kasę mogłoby zasilić ok. 3,5 mld euro. Tak przynajmniej wynika z wyliczeń na podstawie notowanych już tzw. certyfikatów inwestycyjnych spółki (nie dających prawa głosu na WZA). Według nich, rynkowa wartość producenta reaktorów to 10,2 mld euro.
Analitycy podkreślają, że pomysł sprzedania właśnie teraz udziałów w firmie jest bardzo dobry. - Na świecie rośnie popyt na energię nuklearną. Są dwa główne powody. Po pierwsze, ogólny wzrost zapotrzebowania na energię, po drugie, wysokie ceny ropy, które powodują, że rośnie popyt na alternatywne źródła zasilania - twierdzi, cytowany przez agencję Bloomberga, Xavier Debeugny, zarządzający z paryskiego funduszu Oddo & Cie.
Nie powinno być kłopotów z popytem na walory spółki. Areva jest największym na świecie producentem reaktorów i ma wieloletnie doświadczenie. Francja inwestuje w rozwój energetyki nuklearnej już od 30 lat. Wyniki firmy też są zadowalające. W III kwartale Areva zwiększyła sprzedaż o 38%, do 2,39 mld euro. W I połowie br. spółka aż czterokrotnie powiększyła zysk, do 243 mln euro. Nadzieją dla Arevy jest coraz większy popyt na jej produkty na całym świecie. Np. Chiny szykują się do zawarcia kontraktu opiewającego na 8 mld USD na budowę czterech nowych reaktorów atomowych. Planów rozwoju tego segmentu rynku energetycznego nie ukrywają także Indie.
Oferta Arevy to nie pierwsza sprzedaż udziałów przez skarb państwa. W tym roku, m.in. ze sprzedaży akcji firmy produkującej silniki lotnicze Snecma i udziałów we France Telecom, budżet uzyskał ponad 8 mld USD.