Kontrakty na WIG20 w dalszym ciągu tkwią tuż pod tegorocznym szczytem. Na początku października byki cofnęły się niecałe 20 pkt od niego, teraz również widać problemy z dotarciem w pobliże kwietniowej górki. Wstępem do ataku na nią byłoby zamknięcie ponad 1867 pkt, ale to pomimo pozostawania przez większą część dnia na tym poziomie ostatecznie się nie udało przebić tej bariery. To zapowiada pozostanie futures w trendzie bocznym w strefie 1770-1867 pkt. Pytanie, czy w następnych dniach dojdzie do jej zawężenia, czy też zaczniemy obserwować stopniowy ruch w dół.
Niestety, trudno jest znaleźć jednoznaczne przesłanki, przemawiające za którymś z tych scenariuszy. Nastroje ostatnio zmieniają się praktycznie z dnia na dzień, a motywy kierujące poczynaniami inwestorów są dość trudne do rozszyfrowania. Tak samo było ze środowym debiutem PKO BP. Można byłoby przypuszczać, że wysokie notowania tej spółki pociągną za sobą o ile nie cały rynek, to przynajmniej inne banki. Tak się jednak nie stało. Trudno w tej sytuacji wyrazić jednoznaczną opinię, że pojawienie się PKO BP na parkiecie pobudziło popyt na inne walory. Będzie można tę sprawę lepiej ocenić w kolejnych dniach, kiedy zobaczymy, czy pokaźne środki uwolnione w środę ze sprzedaży PKO BP trafią z powrotem na giełdę.
Dla kontraktów na WIG20 ważnym wsparciem jest 45-sesyjna średnia krocząca. Zbiega się ona z wtorkowym otwarciem oraz poniedziałkowym zamknięciem. Można zatem założyć, że dopóki futures pozostają ponad poziomem 1814-1816 pkt, istnieje szansa na atak na strefę oporu pomiędzy 1867 i 1884 pkt. Zamknięcie poniżej 1814 pkt zapowie ruch w kierunku 1770 pkt.