Prawdopodobny wzrost liczby walorów Google w obiegu może złagodzić ich brak, który przyczynił się do znacznego wzrostu kursu od czasu pierwotnej oferty publicznej przeprowadzonej 18 sierpnia. Papiery internetowej wyszukiwarki na poniedziałkowym zamknięciu kosztowały 184,87 USD, ponad dwa razy więcej od ceny emisyjnej wynoszącej 85 USD.
Do wczoraj jednak w swobodnym obrocie było jedynie 27,2 mln z 273,4 mln akcji spółki. Do połowy lutego liczba akcji dopuszczonych do handlu może więc zwiększyć się 10-krotnie. Stopniowo, co miesiąc, będą bowiem wygasać tzw. okresy zamrożenia, w czasie których nie mają dostępu do rynku pracownicy spółki i inni insiderzy. W połowie grudnia i stycznia skończą się dwa takie okresy z zablokowanymi po 24,9 mln akcji. I wreszcie w lutym na rynek może trafić kolejne, ostatnie już 176,8 mln papierów Google.
Powodzenie wyszukiwarki Google sprawia, że coraz więcej firm umieszcza tam swoje reklamy. A to zwiększa zainteresowanie jej akcjami inwestorów nastawionych długoterminowo.
Wczoraj na otwarciu papiery Google kosztowały 178,5 USD.
Bloomberg