Ostatnie sesje mogą rozczarować tych, którzy spodziewali się szturmu na akcje największych firm po udanym debiucie PKO BP. Już podczas pierwszych notowań PKO BP dało się zauważyć niepokojący sygnał - pomimo wysokiej ceny tego banku nie było chętnych na inne walory. Można to było jeszcze tłumaczyć tym, że uwaga całego rynku skupiła się na tej jednej spółce. Jednak kolejne dni, pomimo wyraźnego spadku obrotów na PKO BP, nie zmieniły sytuacji. Zryw z ostatniego piątku się nie udał i kolejne dni są konsekwencją tamtej sesji. Inwestorzy wyglądają na nieco zdezorientowanych. Konsekwencją tego są wysokie obroty, które wczoraj znów przekroczyły miliard złotych. Wyniki spółek w III kwartale trudno uznać w większości przypadków za powód do kontynuacji wzrostu, ale jednocześnie znakomita koniunktura na rynku amerykańskim zniechęca do pozbywania się akcji.

Obecny układ sił na rynku dobrze obrazuje analiza techniczna. Z jej punktu widzenia również trwa pat. Z jednej strony, blisko jest poważny opór w postaci tegorocznego maksimum na WIG20, z drugiej - podaż nie jest na tyle silna, by doprowadzić do mocniejszego odbicia od tej bariery. Odnosi się wrażenie, że większość inwestorów ma wątpliwości z interpretacją ostatnich zwyżek na giełdach w Stanach Zjednoczonych. Można zakładać powtórkę scenariusza z przeszłości. Jeśli wzrost w USA utrzyma się, a bariera 1180 pkt na S&P 500 zostanie wyraźnie przekroczona, również u nas uaktywnią się znów kupujący i indeksy zaczną nadrabiać zaległości wobec świata.

Najbardziej niepokoją dwa zjawiska. Trwające umocnienie złotego, którego negatywny wpływ na wyniki dało się zauważyć już w III kwartale. Tendencja na rynku walutowym jest w dalszym ciągu mocna, a wszelkie rachuby zakładające korektę notowań naszej waluty biorą w łeb. Rynek obligacji przeżywa renesans, podbijając kurs złotego. Może się okazać, że to on, a nie giełda stanie się głównym beneficjentem zainteresowania Polską, towarzyszącemu ofercie PKO BP.

Szerokość wzrostu, po krótkotrwałej poprawie na przełomie października i listopada, znów maleje. Wskaźnik A/D Line szybko zmierza ku tegorocznemu minimum. To zaś oznacza, że wciąż trudno jest trafić w akcje, które na danej sesji rosną.