Reforma Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego miała zwiększyć dochody tej instytucji m.in. dzięki uzależnieniu składek rolników od wielkości gospodarstw. Obecnie każdy rolnik płaci tyle samo (168,80 zł kwartalnie). Propozycjom zmian sprzeciwiały się związki rolnicze. W tym tygodniu pojawiły się informacje, że rząd wycofa projekt ustawy z Sejmu. - Nie ma o tym mowy - zapewniał wczoraj Krzysztof Pater, minister polityki społecznej. - Będziemy dalej dyskutować ze stroną społeczną - dodał.
Przedłużające się konsultacje powodują jednak, że nowe regulacje nie wejdą w życie już od stycznia 2005 r., jak pierwotnie chciał rząd. - Nie uda się przeprowadzić ustawy przez Sejm w normalny sposób w tak krótkim czasie - mówi Wojciech Mojzesowicz (PBL), szef sejmowej komisji rolnictwa. Marszałek Sejmu zadecydował, że pierwsze czytanie ustawy odbędzie się na posiedzeniu plenarnym, a nie - jak sugerował rząd - na komisji rozpatrującej ustawy związane z tzw. planem Hausnera. To dodatkowo może wydłużyć dyskusje nad projektem.
M.in. dlatego minister K. Pater przyznał wczoraj, że uchwalenie ustawy jeszcze przed styczniem jest nierealne . - Chcielibyśmy, by weszła w życie od 1 kwietnia 2005 roku - dodał. W praktyce oznacza to, że co najmniej pierwsza kwartalna składka na KRUS będzie naliczona jeszcze według starych zasad. A to oznacza, że przyszłoroczne dochody funduszu będą mniejsze, niż zakładano. Potrzebna będzie wówczas większa dotacja budżetowa do Kasy (w projekcie budżetu założono 14,25 mld zł). W SLD trwa więc dyskusja, czy poprawiać budżet - a jeżeli nie - to gdzie szukać dodatkowych pieniędzy na KRUS.