Reklama

Łatwiejsze życie spółki giełdowej

Wejście spółki na giełdę oznacza wzrost jej wiarygodności - twierdzą przedstawiciele emitentów. Praktyka potwierdza tę tezę. Spółka giełdowa jest inaczej postrzegana przez kredytodawców, a nawet kontrahentów.

Publikacja: 19.11.2004 08:02

Spółka publiczna ma wiele obowiązków. Między innymi musi informować o swoich wynikach finansowych i ważnych zdarzeniach, które jej dotyczą. Ale coś za coś. Większa przejrzystość sprawia, że staje się bardziej wiarygodna, np. dla banków.

Kapitał? Proszę bardzo

Maciej Duda, dyrektor generalny Zakładów Mięsnych Duda, twierdzi, że przed wejściem na giełdę firmie bardzo trudno było pozyskać finansowanie z zewnątrz. - Branża mięsna była źle postrzegana. Banki nie chciały z nami współpracować. Fundusze venture capital praktycznie nie interesują się takimi przedsiębiorstwami, jak nasze - mówi. - Teraz jest zupełnie inaczej. Możemy przebierać w ofertach banków. Korzystamy z tego, bo oczywiście część inwestycji powinna być finansowana kredytem - dodaje.

Jak zapewnia Witold Waśko, dyrektor finansowy Śnieżki (producent farb i lakierów), giełda jest alternatywą (a więc i konkurencją) dla finansowania długiem. Twierdzi, że jego firma nigdy nie miała problemów z pozyskaniem kredytu, ale teraz, po wejściu spółki na GPW, banki są o wiele bardziej otwarte. Co jakiś czas dostaje nową propozycję współpracy.

Handlujący odzieżą Artman twierdzi, że po upublicznieniu zaczęły interesować się nim większe banki. Podobnie jest w przypadku Hoopa. - Przyszedł do nas Citibank, Bank Austria Creditanstalt. Wcześniej to było nie do pomyślenia - twierdzi Robert Niczewski, doradca zarządu Hoopa. - Teraz jest dużo łatwiej zdobyć pieniądze. Wcześniej to my musieliśmy ich szukać. Obecnie jest na odwrót - dodaje. Jak wynika z ankiety przeprowadzonej przez PARKIET, spółki giełdowe mają nie tylko łatwiejszy dostęp do kredytów. Poprawia się także ich pozycja względem kontrahentów.

Reklama
Reklama

Więcej kontraktów

ZM Duda w ciągu 2 lat od giełdowego debiutu podpisały wiele umów. To pozwoliło zwiększyć sprzedaż o kilkadziesiąt procent. - Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy to bezpośrednia zasługa giełdy. Wykorzystujemy wiele kanałów komunikacji z potencjalnym klientem. Na pewno rynek publiczny jest jednym z nich - twierdzi M. Duda.

Jak zapewniają przedstawiciele Śnieżki, już po kilku miesiącach obecności na GPW firma umocniła markę. Wzrósł także jej prestiż. - Łatwiej nam negocjować umowy reklamowe z telewizją i radiem. Jesteśmy traktowani przez kontrahentów z większym szacunkiem - mówi W. Waśko.

Robert Niczewski z Hoopa twierdzi, że do 2002 r. praktycznie firma nie istniała w mediach. - Prasa się nami nie interesowała, a spółce takiej jak nasza potrzebna jest reklama. Debiut na giełdzie spowodował, że coraz częściej zaczęły pojawiać się publikacje na nasz temat, a to zapewniło nam rozgłos - mówi R. Niczewski. W ostatnim czasie Hoop podpisał duże kontrakty z niemieckim Kubusem (o wartości 160 mln zł), a także z brytyjskim Qibla Cola Company (50 mln zł). Spółka zaczęła sprzedawać produkty w Skandynawii, na Wschodzie, a nawet w USA. - Zaczęliśmy być rozpoznawalni na międzynarodowych rynkach finansowych. Pojawiło się wiele firm, które chcą z nami współpracować - twierdzi R. Niczewski.

Mirosław Załęski, prezes Betacomu, uważa, że już po kilku miesiącach obecności na giełdzie łatwiej rozmawia się z kontrahentami. - Teraz nasi potencjalni klienci nie zastanawiają się długo, czy podpisać z nami umowę. Wiedzą, czego mogą się po nas spodziewać - mówi prezes informatycznej spółki. - Możemy także liczyć na dłuższe terminy płatności - dodaje.

Paweł Wróbel, biuro prasowe BRE Banku

Reklama
Reklama

Notowanie spółki na giełdzie oznacza zdecydowanie większą jej przejrzystość. Wynika to nie tylko z konieczności przestrzegania obowiązków informacyjnych, ale także z tego, że sama procedura wejścia na parkiet wymaga weryfikacji działalności firmy i jej kondycji finansowej.Spółki giełdowe to nie tylko przejrzystość działalności biznesowej i lepsza dostępność do danych finansowych w sensie analitycznym. Cechuje je również wyższa kultura korporacyjna, której przejawem jest umiejętność przekładania celów biznesowych na dane finansowe, czyli planowania, prognozowania czy wreszcie konstruowania biznesplanów. Wynika to z dużo wyraźniej określanych celów i perspektyw rozwoju. Można zatem zdecydowanie potwierdzić, że komunikacja na gruncie analizy sprawozdań finansowych i percepcja ryzyka kredytowego jest dużo łatwiejsza w kontaktach z menedżerami spółek giełdowych. Walory te są nie do przecenienia z punktu widzenia współpracy kredytowej na linii klient-bank. Nie oznacza to oczywiście, że kredyty są dla firm giełdowych bezwarunkowo dostępne tylko i wyłącznie z powodu ich notowania na parkiecie. Aspekt ryzyka zawsze będzie dla banku kluczowym czynnikiem. Najważniejszy jest konkretny projekt, na którego finansowanie bank pożycza pieniądze, a nie sam fakt, że spółka jest notowana na giełdzie bądź nie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama