Spółka publiczna ma wiele obowiązków. Między innymi musi informować o swoich wynikach finansowych i ważnych zdarzeniach, które jej dotyczą. Ale coś za coś. Większa przejrzystość sprawia, że staje się bardziej wiarygodna, np. dla banków.
Kapitał? Proszę bardzo
Maciej Duda, dyrektor generalny Zakładów Mięsnych Duda, twierdzi, że przed wejściem na giełdę firmie bardzo trudno było pozyskać finansowanie z zewnątrz. - Branża mięsna była źle postrzegana. Banki nie chciały z nami współpracować. Fundusze venture capital praktycznie nie interesują się takimi przedsiębiorstwami, jak nasze - mówi. - Teraz jest zupełnie inaczej. Możemy przebierać w ofertach banków. Korzystamy z tego, bo oczywiście część inwestycji powinna być finansowana kredytem - dodaje.
Jak zapewnia Witold Waśko, dyrektor finansowy Śnieżki (producent farb i lakierów), giełda jest alternatywą (a więc i konkurencją) dla finansowania długiem. Twierdzi, że jego firma nigdy nie miała problemów z pozyskaniem kredytu, ale teraz, po wejściu spółki na GPW, banki są o wiele bardziej otwarte. Co jakiś czas dostaje nową propozycję współpracy.
Handlujący odzieżą Artman twierdzi, że po upublicznieniu zaczęły interesować się nim większe banki. Podobnie jest w przypadku Hoopa. - Przyszedł do nas Citibank, Bank Austria Creditanstalt. Wcześniej to było nie do pomyślenia - twierdzi Robert Niczewski, doradca zarządu Hoopa. - Teraz jest dużo łatwiej zdobyć pieniądze. Wcześniej to my musieliśmy ich szukać. Obecnie jest na odwrót - dodaje. Jak wynika z ankiety przeprowadzonej przez PARKIET, spółki giełdowe mają nie tylko łatwiejszy dostęp do kredytów. Poprawia się także ich pozycja względem kontrahentów.