Ostatnie decyzje parlamentu nie ułatwiają życia ministrowi finansów Mirosławowi Gronickiemu. Najpierw posłowie zabrali 1,3 mld zł z kosztów obsługi długu i przekazali je na dodatki dla emerytów. W piątek Sejm odrzucił propozycję zróżnicowania składek na ZUS dla przedsiębiorców, co miało zwiększyć dochody tej instytucji (i zmniejszyć wydatki) o 1,2 mld zł. Poza tym - zmiany w ustawie o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, które Sejm również w piątek odrzucił, miały dać jeszcze 600 mln zł.
Pod dużym znakiem zapytania stoi przeforsowanie w Sejmie zmian w ustawie o KRUS. Wprawdzie minister Krzysztof Pater twierdzi, że ustawa wejdzie w życie później, ale musiałaby zostać przegłosowana w roku wyborczym. Jej brak będzie oznaczał, że wydatki KRUS będą większe o 1,1 mld zł. Razem - 2,9 mld zł. Wprawdzie Sejm zwiększył też dochody budżetu o 240 mln zł dzięki 50-proc. stawce podatku od osób fizycznych, ale już zdążył te dodatkowe dochody rozdać.
- Już wcześniej wskazywaliśmy, że resort finansów w budżecie zapisał rzeczy, których jeszcze nie zaakceptował Sejm - powiedziała Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego.
Nie wiadomo, czy sytuacja gospodarcza w przyszłym roku będzie na tyle dobra, aby udało się załatać dziurę na blisko 3 mld zł. Wprawdzie w budżecie zapisano bardzo ostrożne wskaźniki makroekonomiczne, ale zupełnie inaczej wygląda sprawa dochodów.
- W przyszłorocznym budżecie zapisano bardzo wysokie współczynniki realizacji dochodów budżetowych - powiedział Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. - W rezultacie plan dochodów jest dość ambitny.