Reklama

Dziurawy budżet

Jeszcze 2005 rok się nie zaczął, a w budżecie już pojawiły się dziury. Posłowie nie zgodzili się na zmianę trybu płacenia składek na ZUS, co będzie kosztować państwo 1,2 mld zł. Pod wielkim znakiem zapytania stoi kolejne 1,1 mld zł oszczędności na KRUS. Co to oznacza? Zdaniem analityków - większy deficyt finansów publicznych.

Publikacja: 20.11.2004 06:47

Ostatnie decyzje parlamentu nie ułatwiają życia ministrowi finansów Mirosławowi Gronickiemu. Najpierw posłowie zabrali 1,3 mld zł z kosztów obsługi długu i przekazali je na dodatki dla emerytów. W piątek Sejm odrzucił propozycję zróżnicowania składek na ZUS dla przedsiębiorców, co miało zwiększyć dochody tej instytucji (i zmniejszyć wydatki) o 1,2 mld zł. Poza tym - zmiany w ustawie o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, które Sejm również w piątek odrzucił, miały dać jeszcze 600 mln zł.

Pod dużym znakiem zapytania stoi przeforsowanie w Sejmie zmian w ustawie o KRUS. Wprawdzie minister Krzysztof Pater twierdzi, że ustawa wejdzie w życie później, ale musiałaby zostać przegłosowana w roku wyborczym. Jej brak będzie oznaczał, że wydatki KRUS będą większe o 1,1 mld zł. Razem - 2,9 mld zł. Wprawdzie Sejm zwiększył też dochody budżetu o 240 mln zł dzięki 50-proc. stawce podatku od osób fizycznych, ale już zdążył te dodatkowe dochody rozdać.

- Już wcześniej wskazywaliśmy, że resort finansów w budżecie zapisał rzeczy, których jeszcze nie zaakceptował Sejm - powiedziała Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego.

Nie wiadomo, czy sytuacja gospodarcza w przyszłym roku będzie na tyle dobra, aby udało się załatać dziurę na blisko 3 mld zł. Wprawdzie w budżecie zapisano bardzo ostrożne wskaźniki makroekonomiczne, ale zupełnie inaczej wygląda sprawa dochodów.

- W przyszłorocznym budżecie zapisano bardzo wysokie współczynniki realizacji dochodów budżetowych - powiedział Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. - W rezultacie plan dochodów jest dość ambitny.

Reklama
Reklama

Czego można się spodziewać w przyszłym roku?

- Gdyby przy powstałych obecnie dziurach okazało się, że przyszłoroczne dochody nie spływają tak dobrze, jak zapisano w budżecie, to być może trzeba go będzie nowelizować - powiedziała K. Zajdel-Kurowska. - Ale to ostateczność. Raczej można spodziewać się wypychania deficytu poza budżet państwa.

Rząd nie może zrealizować budżetu państwa z większym deficytem, niż zapisano w budżecie, bo oznaczałoby to złamanie ustawy. Ale inne instytucje centralne mogą wykazać większy deficyt, niż planowały. - Najprawdopodobniej decyzja Sejmu będzie oznaczać, że ZUS będzie musiał pożyczyć te brakujące środki w bankach komercyjnych, co zwiększy deficyt sektora finansów publicznych - powiedział P. Bielski.

O tym, że problem jest poważny, świadczy fakt, że we wtorek podczas obrad rządu sprawą ubytku w budżecie zajmie się rząd. - Podejmiemy odpowiednie działania, aby zapobiec powstaniu takiej dziury budżetowej - powiedział premier Marek Belka.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama