W poniedziałek złoty znów się umacniał. W relacji do euro zyskał 3 gr, do dolara 2,5 gr. Po południu za wspólną walutę płacono 4,205 zł, natomiast za amerykańską 3,223 zł. Na światowym rynku nastroje wokół dolara uspokoiły się, co nie zmienia faktu, że dalsze jego osłabienie jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na przyszłość.
Decydującym czynnikiem z punktu widzenia wartości złotego były wczoraj wypowiedzi ministra finansów M. Gronickiego, kreślące pomyślne perspektywy przed polską gospodarką. Według ministra eksporterom nie zaszkodzi nawet spadek euro do 4,1 zł. Mniej optymistycznie na tę kwestię zapatruje się wicepremier J. Hausner. Inwestorzy zawierzyli wczoraj jednak Gronickiemu, co najlepiej pokazuje obecne nastawienie do złotego - każda informacja jest dobra, by zyskiwał na wartości.
Zagraniczny kapitał płynie szerokim strumieniem na rynki papierów dłużnych w naszym regionie. Obniżka stóp procentowych na Węgrzech może tylko umocnić przekonanie, że warto przy obecnej rentowności kupować obligacje państw, które pół roku temu weszły do UE. A to może oznaczać dalszą aprecjację lokalnych walut.