Akcjonariusze zarzucają telekomowi, że przy okazji prowadzonej w trzech transzach prywatyzacji zawyżał ceny nieruchomości w prospektach emisyjnych. To podnosiło atrakcyjność papierów, za które w czasach internetowej hossy płacono prawie 104 euro za sztukę.
Oddajcie 100 milionów
Akcjonariusze zorientowali się, że coś z liczbami w prospektach było nie tak, gdy jeszcze w 2000 r. DT zaczął dokonywać odpisów w związku ze spadkiem wartości należących do firmy budynków i gruntów (łącznie odpisy sięgnęły 2,5 mld euro). Między innymi z tego właśnie powodu papiery spółki poleciały na łeb, tracąc do czerwca 2002 r. 92% od historycznego maksimum. Rząd Niemiec sprzedawał akcje w latach 1996, 1999 i 2000.
Osobny wątek sprawy dotyczy przejęcia przez DT VoiceStreamu, operatora komórkowego w USA. Inwestorzy oskarżają firmę o to, że nie poinformowała ich o swoich zamiarach, mimo że transakcji dokonała zaledwie miesiąc po sprzedaży ostatniej transzy papierów w prywatyzacji. W opinii wielu analityków wyraźnie wtedy przepłaciła, dając za VoiceStream ponad 40 mld USD.
Poszkodowani dochodzą rekompensaty bezpośrednio od DT, ale też od ówczesnego szefa firmy Rona Sommera, rządu Niemiec, pośredniczącej w prywatyzacji państwowej agencji KfW, a nawet banków oferujących akcje. Łączne roszczenia opiewają na ok. 100 mln euro.