Reklama

Szynka wicepremiera Jerzego Hausnera

Publikacja: 24.11.2004 07:44

Hej, wysoko ci u nas technika stanęła! Technika dodawania i odejmowania. Tuż za miedzą, na Ukrainie, władza próbowała sobie coś dodać, a ująć opozycji - i od razu awantura na cały świat. Tymczasem u nas dodaje się i mnoży tak, żeby rządowi było lepiej. I cisza - nawet najtęższe głowy nie mogą się połapać, co tu się dzieje.

Do czego piję? Do tzw. planu Hausnera. Już na początku był problem z doliczeniem się, ile to on miał dać zysków, a ile oszczędności. Raz pojawiała się kwota 20 mld zł, a raz - 12 mld zł. Potem okazało się, że w planie Hausnera są obie te kwoty zapisane, a razem dadzą ponad 50 mld zł. No cóż, wiadomo, księgowość to rzecz skomplikowana, więc 2 i 2 czasem może dać 4, a czasem - 22.

Potem było przycinanie, docieranie, szlifowanie i w rezultacie coraz trudniej było liczyć zyski budżetu. Wiadomo, na planie zyskał za to sam wicepremier, który jest najważniejszym specem w rządzie od gospodarki. Zyskał też budżet, bo zaczął taniej pożyczać pieniądze na pomoc dla ubogich, niewykształconych i górników. No i zyskał też SLD, bo udało się odepchnąć zagrożenie kryzysem finansów publicznych i konieczność ogłaszania przedterminowych wyborów.

Czas jednak leci i okazuje się, że ani ministrowie, ani nawet sam wicepremier nie wiedzą, ile oszczędności dają wprowadzane przez nich reformy.

Ot, Sejm odrzucił dwie ustawy. Dzwonię do analityka, który mówi mi, że budżet tylko z powodu jednej (o podwyżce składek) ma o 1,8 mld zł mniej. Faktycznie, taka suma była zapisana w planie Hausnera (nawet nieco więcej, bo 1,8-2,1 mld zł, ale w końcu 300 mln zł w tę czy w tę nie robi różnicy).

Reklama
Reklama

Nagle okazało się jednak, że to, co parę miesięcy temu było warte ok. 1,8 mld zł, teraz już kosztuje 1,2 mld zł. W piątek bowiem na taką kwotę minister Pater wycenił straty z powodu braku tej ustawy. Jak widać - w ciągu niespełna roku zniknęła jedna trzecia kasy. Nic dziwnego, że wyborcy nie mają zaufania do rządu, skoro ministrowie trwonią w takim tempie przyszłe oszczędności. Ale to nic - w piątek Sejm odrzucił jeszcze jedną ustawę, co - razem z tą o składkach przedsiębiorców - miało kosztować budżet 1,8 mld zł. Tymczasem już we wtorek okazuje się, że chodzi ledwie o 1 mld zł. No, tym razem minister to Gronicki przeputał 800 mln zł w ciągu 3 dni.

Podobna sytuacja ma miejsce w KRUS. W planie Hausnera jest zapisane, że zmiany przyniosą blisko 1,8 mld zł oszczędności, a po roku okazuje się, że chodzi tylko o 1,2 mld zł.

Są dwie możliwości - mniej i bardziej prawdopodobna. Ta mniej prawdopodobna mówi, że ministrowie w tym rządzie (i w poprzednim) nie umieją liczyć. I jest druga - o wiele bardziej prawdziwa. Mianowicie - plan Hausnera przypomina szynkę, którą można kupić w supermarkecie. Szynka taka wygląda ślicznie, ale jak się ją odłoży na jakiś czas, zaczyna z niej ciec. Leci z niej woda i leci. Im dłużej leży, tym bardziej się "odwodnia" i kurczy. W końcu resztki wywala się do kosza, bo suche i nieapetyczne. I ta inflacja oszczędności, jaką widzimy obecnie, jest niczym innym, jak odsączeniem wody od czegoś, co było i podobno nadal jest głównym programem gospodarczym rządu. A resztki w końcu i tak trafią do kosza.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama