Obydwa indeksy mierzące koniunkturę w branży bankowej - wyliczany przez Parkiet Indeks Banki (IB) i podawany przez GPW WIG Banki - nie pozostawiają wątpliwości, że trend średnioterminowy jest wzrostowy. Wskaźnik obliczany przez Parkiet zanotował nawet 10 listopada, w dniu debiutu PKO BP, najwyższą wartość w historii (4967 pkt). Jak się okazało, sprzedaż akcji i wejście na giełdę największego polskiego banku detalicznego, nie tylko nie rozruszało notowań innych spółek, ale wręcz im zaszkodziło.
Wybicie IB ponad kwietniowy szczyt, który wcześniej wyznaczał historyczne maksimum, okazało się krótkotrwałe. Podobnie jak na wykresach Banku BPH i BRE Banku. Sytuację taką w analizie technicznej określa się mianem pułapki hossy i z reguły zapowiada ona spadek notowań. Potwierdzeniem, że taki właśnie będzie rozwój wydarzeń w najbliższym czasie, będzie spadek poniżej linii trendu wzrostowego, która opisuje ostatnią falę wzrostową. Będzie to równoznaczne z wybiciem w dół z kanału wzrostowego. W takiej sytuacji spadek do sierpniowego dołka (4290 pkt) będzie praktycznie pewny, jak w banku. Sytuacja techniczna indeksu WIG Banki jest niemal identyczna.
Jednym z najpoważniejszych czynników, który może przekreślić ten negatywny scenariusz, są wyniki finansowe. W rezultatach za III kwartał wciąż nie widać wyraźnej poprawy w sektorze bankowym.
Rezerwowe zyski
Zysk netto giełdowych banków (bez PKO BP) wzrósł trzeci kwartał z rzędu i osiągnął 1,9 mld zł. To najwyższa wartość od marca 2002 roku. Bardzo istotny wpływ na dane ma ogromna strata Kredyt Banku, z końca 2003 roku (1,2 mld zł). Gdyby Kredyt Bank usunąć z rachunków, to okaże się, że zyski w branży wzrosły już czwarty kolejny raz i po III kwartale przekroczyły po raz pierwszy w historii 3 mld zł. Niektóre spółki - Bank BPH, BZ WBK i Fortis - nigdy nie zarabiały więcej. W takiej sytuacji wydaje się zastanawiające, dlaczego notowania w branży nie rosną. Przecież rekordowym wynikom spółek przemysłowych towarzyszyły z reguły gwałtowne zwyżki kursów.