GUS podał w czwartek, że nakłady inwestycyjne w dużych przedsiębiorstwach (zatrudniających co najmniej 50 osób) w okresie styczeń-wrzesień wyniosły 39 mld zł i były o 9% większe niż przed rokiem. Oznacza to minimalną poprawę w stosunku do pierwszego półrocza (wzrost o 8,7%).
Najszybciej rosły wydatki w firmach produkujących artykuły spożywcze i napoje, wyroby chemiczne, gumowe i z tworzyw sztucznych oraz w przedsiębiorstwach handlowych. Liczba projektów inwestycyjnych rozpoczętych w pierwszych trzech kwartałach br. była o połowę większa niż przed rokiem. Niestety, ich wartość kosztorysowa zmniejszyła się o 1,3%.
GUS nie publikuje informacji o inwestycjach w małych i średnich przedsiębiorstwach. Ich wielkość można oszacować tylko na podstawie informacji dotyczących PKB. Ostatnie dane - za drugi kwartał - wskazują na wzrost inwestycji w całej gospodarce zaledwie o 3,3% rok do roku. Na dodatek, dynamika była mniejsza niż w pierwszym kwartale. Dane za okres lipiec-wrzesień będą opublikowane na początku grudnia.
- Odpowiedź na pytanie, dlaczego przedsiębiorstwa nie inwestują mimo poprawiających się wyników finansowych, jest bardzo trudna. Próbowaliśmy przeprowadzić takie badanie. Wkracza ono w obszar psychologii - twierdzi T. Toczyński. Jego zdaniem, stopniowo zmienia się struktura wydatków przedsiębiorstw. W 1995 r. inwestycje stanowiły prawie 61% łącznych nakładów. W 2003 r. odsetek ten zmniejszył się do 45%. Wzrosły natomiast nakłady na zakup akcji, obligacji i innych instrumentów finansowych (prawie 62 mld zł).
Według szefa GUS, moce produkcyjne przedsiębiorstw przemysłowych wykorzystane są teraz w 78-79%. - W normalnych warunkach, przy takim poziomie, podejmuje się decyzje inwestycyjne - uważa T. Toczyński.