Nie wszystko w ostatnim czasie układało się po myśli spółki z Gdańska. We wrześniu zanotowała spadek marży (w salonach Reserved; o 12%), bo wcześniej popełniła błędy przy zakupie towarów w Europie. - Mamy zasadę: towar nie wraca do magazynu. Sprzedaliśmy go, obniżając ceny. Gdybyśmy postąpili inaczej, "zaoszczędzilibyśmy" około 4,4 mln zł zysku ze sprzedaży - wyjaśnia wiceprezes Dariusz Pachla.
Nauczka na przyszłość
Firma ma też dwumiesięczne opóźnienie, jeśli chodzi o uruchomienie kilku dużych salonów (stanowić będą 13% powierzchni całej sieci). W połowie IV kwartału - absolutnie najważniejszego dla LPP - musiała przyznać, że zbyt optymistyczne okazały się także plany co do wzrostu przychodów w tzw. sklepach porównywalnych (w przypadku których można porównywać sprzedaż w tym i zeszłym roku). Dodatkowo tzw. pozostałe przychody operacyjne były w ciągu trzech kwartałów tego roku o 2,5 mln zł niższe niż w 2003 r., bo spółka zrezygnowała w styczniu ze statusu zakładu pracy chronionej. - To wszystko wiele nas nauczyło. Będziemy ostrożniejsi, żeby nigdy więcej nic podobnego się nam nie przydarzyło - deklaruje prezes i jeden z głównych akcjonariuszy Marek Piechocki. - Mamy jednak czyste sumienie. Robiliśmy wszystko, by zrealizować plany - dodaje.
- Bijemy się w piersi, ale przypominam: mamy zyski i to wyższe niż przed rokiem - komentuje wiceprezes Pachla.
Dynamiczny Cropp