Dotyczy to przede wszystkim jednodniowych transakcji. Polegają one na kupowaniu i sprzedawaniu tych samych walorów w ramach jednej sesji. Taki typ gry określa się mianem day tradingu. W trakcie jednego dnia na płynnych akcjach największych firm trudno o spore zmiany cen. Dlatego inwestorzy stosujący tę metodę zmuszeni są do otwierania dużych pozycji, często finansowanych kredytem. Tylko wtedy te niewielkie zmiany cen mogą wygenerować przyzwoity zysk. Profesjonalny day trader nie rozpocznie jednak tego rodzaju spekulacji bez wynegocjowania odpowiedniej prowizji (może to zrobić dzięki generowaniu wysokich obrotów). Standardowe opłaty biur maklerskich za zawieranie transakcji byłyby dla niego zdecydowanie za wysokie.
W Internetowej Grze Giełdowej dla Studentów nie ma, niestety, możliwości negocjowania prowizji. Każdy uczestnik za zawarcie transakcji musi zapłacić 0,5% jej wartości. Oznacza to, że łącznie za zamknięcie i otwarcie pozycji zapłaci 1%. W tabelce pokazano średnią zmianę cen z ostatnich 100 sesji dla spółek z WIG20. Z obliczeń wynika, że przeciętnie, dla większości spółek, oscyluje ona między 2% a 3%.
Każdy doświadczony inwestor wie, że niemożliwe jest, aby z kupnem zawsze trafiać w dołek, a ze sprzedażą w szczyt. Załóżmy jednak, że możliwe jest na tyle szybkie i trafne zawieranie transakcji, aby złapać 65% takiego krótkoterminowego trendu (co oczywiście jest nie lada sztuką). Oznacza to, że ze wcześniejszych 2-3% zostaje nam 1,3-1,95% potencjalnego zysku. Od tego trzeba jeszcze odjąć koszty transakcyjne, co w przybliżeniu pozostawia przeciętnie od 0,3% do 0,95%. Teraz zastanówmy się jednak, czy możliwe jest cały czas podejmowanie słusznych decyzji? Bardzo trudno sobie to wyobrazić. Przyjmijmy dość optymistyczne założenie, że tylko co trzecia transakcja jest nietrafiona, a strata nie przekracza 1%. Trzeba jednak doliczyć do niej prowizję, czyli kolejny 1%. To praktycznie w całości zjada zyski z trudem wypracowane podczas dwóch wcześniejszych transakcji.
W najlepszym wypadku, w opisanej sytuacji wartość rachunku cały czas oscyluje wokół początkowych 100 tys. zł.
Rzeczywistość jest jednak bardziej brutalna. W trzech dotychczasowych edycjach gry suma prowizji płaconych przez studentów nie przekraczała zazwyczaj 10 tys. zł. Zdarzało się jednak, że w niektórych przypadkach koszty transakcyjne przekraczały nawet 30 tys. zł. Ci studenci w 80% znajdowali się na ostatnich miejscach rankingu i nierzadko wartość ich strat była zbliżona do wartości zapłaconych prowizji. Podobnie jest w tej edycji. Po pierwszym tygodniu najaktywniejsi gracze (jest ich dziewięciu) zapłacili już ponad 3 tys. zł z tytułu zawieranych transakcji. Ośmiu z nich znajduje się w grupie ostatnich trzystu w rankingu (w grze bierze udział 3075 osób).