Jeśli w przyszłym roku miałaby obowiązywać nowa, 50-proc. stawka podatku dochodowego, ustawa ją wprowadzająca powinna zostać podpisana i ogłoszona wczoraj. Zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, ustawy podatkowe, wprowadzające niekorzystne dla podatnika rozwiązania, muszą zostać opublikowane na co najmniej miesiąc przed początkiem roku, w którym miałyby obowiązywać.
O podpisanie ustawy apelował do prezydenta SLD. Politycy tego ugrupowania w swoim oświadczeniu napisali, że "w budżecie państwa na 2005 rok zaakceptowane zostało przeznaczenie kwot uzyskanych ze zmian w PIT na społecznie ważne cele".
Także Unia Pracy zwróciła się do Aleksandra Kwaśniewskiego o podpisanie ustawy. Według niej, podpisanie ustawy "pokaże, czy prezydent stanie po stronie milionów Polaków, którzy z nadzieją na społeczną sprawiedliwość wsparli w wyborach prezydenckich kandydata lewicy, czy też opowie się za interesem najbogatszych".
Brak informacji z Pałacu Prezydenckiego spowodował spekulacje, że prezydent nie podpisze ustawy w listopadzie, ale zrobi to w grudniu. Wówczas stawka 50-proc., jako niekorzystna dla podatników, nie będzie obowiązywać w przyszłym roku. Wejdą w życie za to inne, korzystne dla podatników rozwiązania. Wśród nich jest np. ulga na internet (odliczana od dochodu), możliwość wspólnego rozliczania się małżonków, nawet gdy jedno z nich zmarło w trakcie roku podatkowego, i korzystniejsze zasady rozliczania inwestycji w akcje spółek zagranicznych.
Po południu szefowa Kancelarii Prezydenta Jolanta Szymanek-Deresz zwołała spotkanie z dziennikarzami.