Wtorkowa sesja przypominała poniedziałkową. W trakcie jej pierwszej połowy rynek kontraktów znajdował się w trendzie wzrostowym, jednak później nastąpił powrót w pobliże punktu wyjścia. W rezultacie na wykresie pojawiła się druga z rzędu świeca z małym korpusem i długim górnym knotem, czyli spadająca gwiazda. Obie formacje powstały na poziomie luki bessy z poprzedniego poniedziałku. Mimo że w trakcie obu ostatnich sesji luka była przekraczana, to jednak za każdym razem zamknięcie następowało poniżej jej górnego ograniczenia.
Osłabienie rynku nastąpiło w momencie, gdy wykres kontynuacyjny kontraktów zaczął się zbliżać od dołu do przełamanej tydzień temu linii trendu wzrostowego. Teraz wygląda to na klasyczny ruch powrotny, po którym powinna nastąpić kontynuacja trendu spadkowego. Nawet jeśli taka interpretacja jest fałszywa, to i tak po dwóch negatywnych formacjach świecowych powinien nastąpić spadek do strefy wsparcia znajdującej się pomiędzy 1810 i 1790 pkt, składającej się z dolnej połowy białego korpusu z ostatniego czwartku oraz linii biegnącej przez dołki z 18 października i ostatniej środy. W przypadku przełamania tej bariery należałoby oczekiwać testowania następnego wsparcia wyznaczonego przez wierzchołki z lata tego roku w okolicach 1735 pkt. Jeśli wsparcie w pobliżu 1800 pkt. wytrzyma, to za jakiś czas może nastąpić kolejna próba przełamania luki bessy wspomnianej na początku. O zdecydowanej poprawie sytuacji można by mówić jednak dopiero w przypadku przełamania szczytu z 12 listopada i przechodzącej przez niego linii szyi kilkuletniej odwróconej formacji głowy z ramionami ciągnącej się od września 2000 (!). Zapowiadałoby to zakończenie kilkumiesięcznej konsolidacji i nową falę wzrostową.