Spółka oferuje klientom handel na elektronicznej platformie foreksowej należącej do Hudson Global Capital (spółka zależna brytyjskiego Hudson Commercial Bank). Dostępnych jest na niej 6 światowych walut kwotowanych względem USD. Umowa zawierana jest bezpośrednio z Hudson Bankiem, a IGFB nie ma dostępu do pieniędzy inwestorów. Klienci wpłacają środki za pośrednictwem Citibanku. Na podobnych zasadach działają obecni już od dłuższego czasu na polskim rynku brokerzy wprowadzający (introducing brokers, IB) amerykańskie platformy foreksowe (m.in. GFT, CMS).
Handel na platformie Hudson Banku nie należy do najtańszych. Podstawowy koszt operacji na foreksie, czyli tzw. spread (różnica między kursami kupna i sprzedaży) wynosi tu 5 pipsów (pips - minimalna zmiana kursu; 0,0005 dla większości walut, 0,05 dla japońskiego jena). Ponieważ 1 kontrakt opiewa tu na 100 tys. USD, to 1 pips wart jest 10 USD, a 5 pipsów - 50 USD. Oprócz tego platforma pobiera jeszcze prowizję w wysokości 30 USD od otwarcia/zamknięcia 1 kontraktu. Całkowity koszt transakcji (po zamknięciu pozycji) wynosi więc 80 USD.
Jak zapewniają przedstawiciele IGFB, ofertę firmy wyróżniać mają dodatkowe usługi poza samym dostępem do platformy transakcyjnej. InterGlobal zatrudnia kilkunastu brokerów, którzy mają monitorować pozycje walutowe klientów oraz dostarczać im na bieżąco analiz i prognoz kursów. Firma twierdzi, że nie będzie jednak oferować zarządzania środkami.
IGFB jest własnością osób prywatnych. Wśród nich jest pochodzący z Indii prezes Madan M. Sharma, który wcześniej pracował w firmach finansowych w krajach arabskich. - Do wejścia na polski rynek skłoniły nas dwa czynniki. Po pierwsze, liberalizacja prawa dewizowego. Po drugie, przystąpienie Polski do Unii Europejskiej - przyznaje M. Sharma.