Naliczanie opłat winietowych i autostradowego myta za samochody powyżej 3,5 tony jest niezgodne z prawem Unii Europejskiej. Bruksela pozwala bowiem tylko na jedną formę poboru. Przeciwko dwukrotnemu podatkowi protestowało również Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych. Minister infrastruktury nie chciał jednak zrezygnować z tzw. czasowych kart opłat za korzystanie z dróg krajowych (popularnie zwanych winietami). Przychód z ich sprzedaży (idzie na remonty dróg) to ok. 400 mln zł rocznie.

Polska wynegocjowała więc z Komisją Europejską przedłużenie okresu obowiązywania winiet do 2006 r. Potrzeba było jeszcze zgody koncesjonariuszy (spółek Autostrada Wielkopolska i Małopolska) na rezygnację z poboru myta. Z komunikatu GDDKiA wynika, że zgoda taka nastąpiła. Nic jednak za darmo. Firmy koncesyjne dostaną rekompensatę za utracony dochód (AW pobiera 42 zł za przejazd ciężarówki na każdym z trzech odcinków autostrady A-2; z kolei AM nalicza 22 zł za przejazd odcinkiem A-4). Obecnie trwają negocjacje pomiędzy GDDKiA a koncesjonariuszami na temat technicznej formy rozliczeń. Nie wiadomo jednak, jakich sum dotyczą. Dla przykładu, w ubiegłym roku Autostrada Małopolska zarobiła na mytach około 80 mln zł. Spółka nie podaje jednak, ile dokładnie zarobiła na samych ciężarówkach. Obaj koncesjonariusze zapewniają tylko, że suma rekompensat będzie niższa niż obecne wpływy z winiet.